Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

„X, Y, Z. Prawdziwa historia złamania szyfru Enigmy”

Rozpracowanie działania Enigmy – niemieckiej maszyny szyfrującej – było z pewnością jednym z najważniejszych wydarzeń związanych z II wojną światową, choć oczywiście skrzętnie skrywanym w czasie trwania tego konfliktu. Nie dziwi zatem fakt, że każda ze stron zaangażowanych w złamanie jej szyfrów chce jak najwięcej chwały zagarnąć dla siebie. Jak pokazuje historia, była to jednak praca zbiorowa – i o tym właśnie opowiada „X, Y, Z. Prawdziwa historia złamania szyfru Enigmy”.

Mam alergię na stosowanie pewnych przymiotników w tytułach dzieł kultury. Gdy widzę, że jakaś historia jest „tajemnicza”, „niesamowita” czy właśnie „prawdziwa”, to od razu nabieram do danego tytułu pewnej rezerwy – z reguły okazuje się później, że wiele hałasu jest o nic, a takie określenia sztucznie dmuchają balon oczekiwań odbiorcy. Ten dystans do „X, Y, Z” może też wzmagać fakt, że autorem tego dzieła jest Dermot Turing, czyli nikt inny, jak bratanek słynnego Alana Turinga, matematycznego geniusza i jednego z ojców współczesnej informatyki, który pracując w trakcie wojny w kompleksie Bletchley Park walnie przyczynił się do rozpracowania Enigmy. Czy to oznacza, że historia zawarta w książce jest stronnicza i nakierowana właśnie na tę postać?

Polityka historyczna Niemiec przegrywa w polskich sądach

Niemiecką politykę historyczną zakłamującą prawdę o historii najnowszej prezes Reduty Dobrego Imienia Maciej Świrski określił mianem ‚imperializmu kulturowego, który ma na celu zmianę świadomości świata na temat niemieckich zbrodni popełnionych w trakcie II wojny światowej.‚ W ramach tej polityki Niemcy starają się zrzucić z siebie odpowiedzialność za zbrodnie, przerzucając ją na tzw. nazistów – pozbawionych narodowości i działających na terenie obozów zagłady, zwanych nader często przez niemieckie media ‚polskimi obozami koncentracyjnymi’, co w odbiorze publicznym skutkuje współodpowiedzialnością Polaków za dokonane przez Niemców zbrodnie.

Żyjący do tej pory świadkowie, ofiary niemieckich zbrodni, zmuszeni są walczyć o prawdę przed polskimi, a także niemieckimi sądami. Z różnymi skutkami.

Lekcja Sobiboru

Otrzymałem rosyjską książkę pt. „Sobibór – spojrzenie z obu stron drutu kolczastego”, będącą zbiorem artykułów, dokumentów i wspomnień na temat słynnej ucieczki z tego obozu. Jej organizatorem był por. Armii Czerwonej – Aleksander Peczerski – w książce zamieszczono tekst jego wspomnień, które napisane w latach 70. nigdy w ZSRR się nie ukazały.

Nie to jest jednak najważniejsze, pisząc o ucieczce i przedzieraniu się w kierunku Białorusi – Peczerski nadmienia, że Polacy „okazywali uciekinierom wszelką pomoc, dzielili się żywnością i ostrzegali przed posterunkami niemieckimi”. Przeczy to lansowanej obecnie tezie, że większość uciekinierów wydali lub zabili polscy mieszkańcy.

Znamienne, że autorzy przypisu do tego fragmentu napisali – że ten fragment wspomnień Peczerskiego jest „przejawem jawnej autocenzury”, bo przecież większa część uciekinierów „została wydana lub zabita przez miejscowych Polaków”. Tak oto autorzy opracowania zarzucili koronnemu świadkowi tego wydarzenia świadome kłamstwo.

Koniuchy. Fakty o masakrze Polaków przez zezwierzęcone żydostwo

29 stycznia 1944 roku oddział bandytów składający się z Żydów (tylko i wyłącznie samych Żydów) napadł na bezbronną polską wieś Koniuchy. Zezwierzęcone żydostwo najpierw wymordowało wszystkich jej mieszkańców – mężczyzn, kobiety, starców, dzieci i niemowlęta. Nie przeżył nikt. Po wymordowaniu wszystkich Polaków żydowscy bandyci rabowali każdy dom i wyrżnęli zwierzęta, a przed odejściem dokładnie spalili całą wieś – każdy dom, oborę, stodołę i najmniejszą nawet szopkę.
W kolejnym miejscu, gdzie od wieków mieszkali Polacy, nie pozostał po nich nawet ślad.

Ofiary


        Ponieważ – wbrew bezpodstawnym twierdzeniom takiej np. Wikipedii – żaden z mieszkańców Koniuch nie przeżył masakry, nie wiemy i już nigdy nie dowiemy się, ilu dokładnie Polaków zostało tam wymordowanych.

Powiedzmy Niemcom: sprawdzam

Apeluję do polskich władz, wszystkich patriotycznych mediów i rozsianej po całym świecie Polonii, aby bombardowały światową opinię publiczną informacją o sprawcach wyburzenia Pałacu Saskiego w Warszawie tak długo, aż świat w końcu zada Niemcom następujące pytania. 
A dlaczego to Polacy mają płacić za krzywdy i szkody wyrządzone przez niemieckich bandytów okupujących ich kraj?

Likwidacja polskich elit przez Niemców i Rosjan była niewyobrażalna

Rosjanie oraz Niemcy w trakcie okupacji polskich terytoriów podczas II wojny światowej wielką wagę przykładali do eksterminacji polskich elit. Ich celem była likwidacja inteligencji oraz środowiska naturalnych przywódców, którzy choćby potencjalnie mogliby stanąć na czele narodu w chwili zrywu lub odrodzenia. Symbolami takich działań była np. niemiecka „Operacja AB” czy sowiecka zbrodnia katyńska. W żadnym innym państwie Europy eliminacja elit nie była tak pieczołowicie realizowana, jak na terytorium Polski.

Musimy poznać prawdę o wydarzeniach w Jedwabnem

– Część Polaków jest przeświadczona, że w Jedwabnem wydarzyło się coś innego, niż mówi o tym książka Jana Tomasza Grossa – mówi senator PiS, prof. Jan Żaryn w rozmowie z Łukaszem Żygadło.


Łukasz Żygadło, „Warszawska Gazeta”:
— 1 sierpnia, w dniu 74. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, ulicami Warszawy szedł marsz upamiętniający tamte wydania, który w pewnym momencie został rozwiązany przez władze stolicy. Powodem miała by koszulka z niedozwolonymi znakami (przekreślony sierp i młot), a naczelnik warszawskiego ratusza odpowiadająca za bezpieczeństwo miasta, stwierdziła podczas konferencji prasowej, że marsz szedł szykiem, podobnym do tych, którymi chodzili naziści. Czy Pan Profesor, doświadczony historyk, coś takiego zaobserwował?

Alianckie zbrodnie w Poznaniu

Każdy Polak wie o krzywdach, jakie naszemu narodowi, państwu oraz miastom w czasie trwania II wojny światowej wyrządziły hitlerowskie Niemcy, sowiecka Rosja, litewscy szowiniści czy też Ukraińcy OUN- UPA. Mało kto jednak wie, że zbrodnie na Polakach i Polsce popełniali też Alianci. Nie mówię tu o teoriach spiskowych czy niewyjaśnionych do dzisiaj historiach, jak np. śmierć gen. Sikorskiego w czasie wylotu z Gibraltaru, lecz o twardych faktach.

10 września 1939 do Poznania przybyli pierwsi przedstawiciele administracji III Rzeszy. Na ulicach witały ich flagi ze swastykami i niemieccy żołnierze będący już mieście. Niedługo potem legendarny prezydent Poznania, Cyryl Ratajski, zrezygnował z pełnienia urzędu. Od tego momentu linia frontu odsuwała się od miasta i poruszała coraz bardziej na wschód.

Zamiast doradzać Piłsudskiemu spójrzcie na siebie!

Śmiać mi się chce i śmieję się głośno z tych wszystkich „alternatywnych” historyków, którzy tworzą bzdurne scenariusze „co by było, gdyby było”. Pomijając skrajny kretynizm takich propozycji, jak sojusz Polski z Hitlerem przeciw Stalinowi, trzeba powiedzieć, że niemal w każdym innym fragmencie polskiej historii pojawiają się równie „błyskotliwi” analitycy i produkują zbliżone publikacje. Najbardziej irytujące w tym wszystkim jest to, że większość „strategów” trzepało portkami przed reformą sądownictwa, co było przecież wycinaniem raka, a nie krwawą rewolucją i nagle biorą się za przełomy historyczne, gdzie krew lała się hektolitrami i trup słał milionami.

Głos arcybiskupa czy TW „Henryka”? Czas walczyć o swoje! Brutalnie odświeżmy Niemcom pamięć

Głos arcybiskupa czy TW „Henryka”?

Szerokim echem odbił się wywiad, jakiego ostatnio udzielił abp Henryk Muszyński „Przeglądowi Katolickiemu”. W zasadzie nie powinno to nikogo dziwić, skoro głos zabiera bardzo wpływowy hierarcha Kościoła katolickiego w Polsce, piastujący niegdyś stanowiska prymasa Polski oraz wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Co jednak najciekawsze, słowa płynące ze słodkich biskupich ust namiętnie spijały głównie media wrogie Kościołowi oraz sprzyjające totalnej opozycji. Nad tą biskupią mądrością pochylili się nie tylko ci z Czerskiej i Wiertniczej, ale także niemieckie polskojęzyczne gazety i portale internetowe.
Cóż takiego doniosłego znalazło się w tym wywiadzie?
Otóż abp Henryk Muszyński skrytykował nowelizację ustawy o IPN, czyli dołączył do grona tych, którym nie spodobała się pierwsza od niemal 30 lat tak bezprecedensowa i odważna próba walki polskich władz o honor i godność naszego narodu obarczanego kłamliwie współodpowiedzialnością za Holokaust.

Pamięci bohaterów ŻZW. Kto przywróci należną pamięć o poległych żydowskich bohaterach?

Wrócę dzisiaj do kolejnej rocznicy powstania w warszawskim getcie. Pamiętam, że kiedy 26 czerwca 2007 r. z udziałem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego dokonano wmurowania aktu erekcyjnego pod budowę Muzeum Historii Żydów Polskich, zastanawiałem się, czy w tym przybytku doczekają się w końcu historycznej sprawiedliwości bohaterzy z Żydowskiego Związku Wojskowego, którzy podczas powstania w getcie stanowili najsilniejszą powstańczą formację.

Pamiętam również, że zawsze przy okazji kolejnych rocznic powstania dyżurnym gościem wszystkich mediów i przewodnikiem po powstaniu był zmarły w 2009 r. Marek Edelman, a lewicowa Żydowska Organizacja Bojowa, której był współzałożycielem, uchodziła przez długie lata niemal za jedyne ugrupowanie walczące z Niemcami podczas powstania.

O Marku Edelmanie powinno się dzisiaj mówić zgodnie z prawdą, że był on przywódcą jednej z dwóch organizacji bojowych biorących udział w powstaniu, i to tej mniej znaczącej. Powojenna wersja historii pisana przez komunistów w sposób dla nich typowy zawłaszczyła zryw żydowskich powstańców i jedynym bohaterem uczyniła lewicującą Żydowską Organizację Bojową.

Bombardowanie Warszawy przez Sowietów 13 maja 1943 r.

        W latach 1941-1943 sowieckie lotnictwo przeprowadziło aż kilkanaście „nalotów strategicznych” na Warszawę. Sowieckie bomby, które oficjalnie miały trafiać w niemieckie obiekty wojskowe i węzły komunikacyjne, za każdym razem jednak niszczyły polskie domy i zabijały Polaków. Największy, a z pewnością najtragiczniejszy w swych skutkach ze wszystkich tych nalotów, Sowieci przeprowadzili w 1943 roku, bombardując nawet Powstańców żydowskich walczących w dogorywającym getcie warszawskim. Komunistyczna cenzura aż do końca PRL–u zabraniała o tym haniebnym fakcie wspominać, a w „demokratycznym” PRL-bis zwanym III RP nawet dzisiaj rzadko kto ośmiela się pisać cokolwiek mogącego godzić w stosunki z „bratnią” Rosją. Nie dziwne więc, że okrągła tym razem, 70. rocznica mordu polskiej ludności cywilnej przez lotnictwo Armii Czerwonej, podobnie jak wszystkie poprzednie, ponownie przejdzie bez najmniejszej wzmianki w polskojęzycznych mediach…

Sowiecki nalot na Warszawę i koniec Powstania w getcie

„Akuratnie była Wielkanoc roku 1943, kiedy usłyszeliśmy detonacje w śródmieściu Warszawy. Mój brat powiedział:
To Żydzi nareszcie nie chcą umierać jak barany prowadzone na rzeź.
AK-owcy już wiedzieli wcześniej o zamiarach bojowników żydowskich, a nawet przerzucali im broń.


        Przypomniałam sobie wówczas mroźną zimę i dwóch małych chłopców żydowskich pod murem, oddzielającym getto od strony aryjskiej. Któregoś zimowego dnia wracałam z Żoliborza – naturalnie na piechotę dla bezpieczeństwa, chociaż nie niosłam nic zakazanego.

Gdy Polacy ratowali Żydów, Zachód mówił Hitlerowi: „rób z nimi co chcesz”

WERSJA ANGIELSKA ☞ TUTAJ
Gdy problem win za Holokaust, jako temat w mediach, wrócił za sprawą konfliktu izraelsko-polskiego, chcę przypomnieć dwa historyczne wydarzenia, o których się nie mówi, a które stawiają to zagadnienie w zupełnie nowym świetle.

W roku 1938 i w roku 1943 świat określił swój stosunek do sytuacji Żydów, którzy znajdowali się w zasięgu władzy Hitlera. Najpierw, tuż przed Holokaustem: na kilka miesięcy przed Nocą Kryształową. Później, w czasie, kiedy mordowanie europejskich Żydów było w swoim szczytowym punkcie: w kwietniu 1943 roku, gdy trwało powstanie w getcie warszawskim.
Mam na myśli dwie międzynarodowe konferencje, zwołane w celu znalezienia sposobu pomocy Żydom.
Pierwsza z nich to konferencja ogłoszona przez prezydenta Roosevelta w celu rozpatrzenia problemu żydowskich uchodźców. Jak okazało się później, było to zagranie wyłącznie propagandowe.

„Zapomniany żołnierz”

Każdy, kogo interesują książki o tematyce wojennej, powinien przyswoić sobie „Zapomnianego żołnierza” autorstwa Guya Sajera. Nie jest to kolejna drętwa powiastka pisana w patetycznym stylu, opowiadająca o dowódcach drugiej wojny światowej. Owa publikacja to pamiętnik napisany przez żołnierza, który przeżył i opisał koszmar rozgrywający się na rosyjskim froncie. Jeżeli jesteś zwolennikiem plastycznych opisów, nie boisz się naturalistycznych ujęć rzeczywistości, to śmiało możesz po nią sięgnąć.

Cała historia jest opisana z perspektywy żołnierza Wehrmachtu, który z okopów strzelał do wrogich wojsk rosyjskich. Oczywiście nie zabraknie też wątków iście obyczajowych – autor zakocha się, będzie pisał listy, poznamy też obyczaje panujące w niemieckim domu, czy też zaczerpniemy informacji o tym, co robili żołnierze niemieccy na przepustce.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2