Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

„X, Y, Z. Prawdziwa historia złamania szyfru Enigmy”

Rozpracowanie działania Enigmy – niemieckiej maszyny szyfrującej – było z pewnością jednym z najważniejszych wydarzeń związanych z II wojną światową, choć oczywiście skrzętnie skrywanym w czasie trwania tego konfliktu. Nie dziwi zatem fakt, że każda ze stron zaangażowanych w złamanie jej szyfrów chce jak najwięcej chwały zagarnąć dla siebie. Jak pokazuje historia, była to jednak praca zbiorowa – i o tym właśnie opowiada „X, Y, Z. Prawdziwa historia złamania szyfru Enigmy”.

Mam alergię na stosowanie pewnych przymiotników w tytułach dzieł kultury. Gdy widzę, że jakaś historia jest „tajemnicza”, „niesamowita” czy właśnie „prawdziwa”, to od razu nabieram do danego tytułu pewnej rezerwy – z reguły okazuje się później, że wiele hałasu jest o nic, a takie określenia sztucznie dmuchają balon oczekiwań odbiorcy. Ten dystans do „X, Y, Z” może też wzmagać fakt, że autorem tego dzieła jest Dermot Turing, czyli nikt inny, jak bratanek słynnego Alana Turinga, matematycznego geniusza i jednego z ojców współczesnej informatyki, który pracując w trakcie wojny w kompleksie Bletchley Park walnie przyczynił się do rozpracowania Enigmy. Czy to oznacza, że historia zawarta w książce jest stronnicza i nakierowana właśnie na tę postać?

„Krwawy las”

Geraint Jones debiutuje powieścią „Krwawy las”, opisującą okrutny los trzech legionów rzymskich wyrżniętych do nogi w Lesie Teutoburskim. Czy porwie polskiego czytelnika?

Zagraniczne recenzje uwypuklają realizm ukazany na kartach książki Gerainta Jonesa. Polski wydawca poleca ją nawet fanom pióra Bernarda Cornwella. Jako miłośnik tego ostatniego postanowiłem przekonać się czy słusznie.

Jedno trzeba przyznać – książkę napisał nietuzinkowy człowiek, a konkretnie weteran armii amerykańskiej z Iraku. To gwarancja pewnej jakości – autor nie będzie sobie wyobrażał jak wygląda prawdziwa bitwa, bo sam w niej brał udział. Po drugie Jones jako były wojskowy przygotował się do swojej pracy metodycznie. Innymi słowy: co mógł, to o klęsce Publiusza Kwinktyliusza Warusa przeczytał. I następnie opracował sobie koncepcję.

„Szlag trafił!”

Los sprawia, że Andrzej Brenner 10 kwietnia 2010 roku ląduje w Smoleńsku. Z bliska zagląda w oczy złu.

Co się wtedy naprawdę wydarzyło?

Czego do dziś boją się najważniejsi ludzie w państwie?


„Szlag trafił!” – to mocna i bezkompromisowa powieść o Andrzeju Brennerze, niezależnym awanturniku, który nieuleczalnie choruje na …Polskę. Trzecia – po „Smaku wojny” i „Wieży komunistów” – część trylogii o Brennerze.
Mój Czytelniku nie będę owijał w bawełnę: wolałbym tego wszystkiego nie napisać, ale życie zdecydowało za mnie…

„Dziewczyny z Wołynia”

Zanim przejdę do samej recenzji, wybaczcie to małe wtrącenie, ale muszę się podzielić kilkoma słowami refleksji.

Zwlekałam z napisaniem tego tekstu prawie trzy tygodnie. Tłumaczyłam sobie to brakiem czasu czy weny. Jednak tak naprawdę muszę przyznać, że po prostu bałam się za to zabrać. Z jednej strony dlatego, że bardzo chcę napisać Wam, jak ważna jest to pozycja, którą wręcz należy znać i nie chciałabym swoimi słowami sprawić, że nie będziecie chcieli jej przeczytać. Z drugiej strony musiałam chyba odczekać, żeby emocje, jakie towarzyszyły mi podczas lektury nieco opadły. Tak, ta książka sprawia, że przez kolejne dni, siedząc w swoim ogrodzie na słońcu, zastanawiasz, jak to możliwe, że całkiem niedawno, całkiem niedaleko wydarzyło się coś tak makabrycznego. Przejmujące jest to o tyle, że w książce mimo opowieści już starszych kobiet, widać nadal dziecięcą narrację. Zakończyłam tę lekturę z jednym pytaniem, pozwólcie, że będzie ono nadal otwarte. Co jest gorsze?

Koniec świata Bułhakowa

Przez wieki dominacji chrześcijaństwa w Europie zostaliśmy przyzwyczajeni do bardzo schematycznego myślenia o końcu świata. Przez to w cieniu ostatecznej apokalipsy bardzo często zapomina się o apokalipsach małych, indywidualnych i lokalnych, przypominających śmierć Ikara na obrazie Breugla. To właśnie jedna z nich zdarzyła się w grudniu 1918 roku w Kijowie, która w formie epickiej została opisana przez Michaiła Bułhakowa.
Tragedia jego ojczystego miasta przełożona na język literatury w powieści „Biała Gwardia”. Z okazji stulecia tej małej, choć doniosłej katastrofy, zapraszam do lektury kilku szkiców poświęconych zagadnieniom powieści, a zwłaszcza jej tłu historycznemu.

Scena i scenografia

W zimie, jak w żadnym innym mieście na świecie, spokój przenikał ulice i zaułki górnego Miasta

„Andrzej Duda: biografia prawdziwa”

Dotrzymam słowa, bo jestem człowiekiem, który ma swoje słowo za świętość i zrobię wszystko,
żeby zrealizować plan naprawczy Polski, o którym mówię w tej kampanii.
To jest moja odpowiedzialność.
Andrzej Duda, 7 maja 2015
Warunkiem sukcesu w demokracji jest przede wszystkim krótka pamięć wyborców, z których większość słabo rejestruje, kto kim był – co mówił, co przemilczał, co uczynił a czego zaniechał – dawniej niż w zeszłą środę. Żerujący na tym politycy mogą na bezczelnego stawać do kolejnych wyborów, słusznie zakładając, że tzw. opinia publiczna zdążyła się tymczasem kompletnie „zresetować”. Większość mediów współtworzących otulinę propagandową szerokiego układu władzy III/IV RP tylko ten proces zbiorowej amnezji wspomaga.

Tymczasem Jerzy Robert Nowak tę właśnie demokratyczną zabawę psuje – jako systematyczny kronikarz,

Coryllus: o książce „Autobiografia” prezydenta Ignacego Mościckiego

Felieton „mówiony” Gabriela Maciejewskiego (publikującego w sieci pod pseudonimem „Coryllus”) o najnowszej książce Wydawnictwa Klinika Języka jaką jest „Autobiografia” Ignacego Mościckiego.

Książka ta to: „niezwykła, po raz pierwszy opublikowana bez skrótów i komentarzy autobiografia prezydenta

„Zbrodnia na Morzu Białym 1940”

Mamy zaszczyt zaprezentować Państwu jedyną na polskim rynku wydawniczym książkę, opisującą zbrodnie Sowietów na Morzu Białym, popełnione na Polakach w 1940 roku.

II Wojna Światowa ukazana jest tu w szerokim spektrum przyczynowym, ze szczególnym uwzględnieniem aspektów ekonomicznych.

Na stronach książki znajdziemy bogate dossier architektów tej hekatomby, unikalne zdjęcia z epoki, pamiątki i wspomnienia Sybiraków, a w aneksach opracowania tematyczne, takie jak: - lista osób więzionych w Ostaszkowie - tajne dokumenty radzieckie dot. polskich oficerów - wspomnienie o patriocie i społeczniku ks. Bolesławie Jaśkowskim - eksterminacja męczenników diecezji pelplińskiej 1939-1940 - historia stowarzyszenia FRECH.

JKM: „Zastanawiająca tęsknota”

35 lat temu postawiłem tezę, że Czerwoni, gdy ludzie rozczarują się do PRL–u, będą budowali Nowy Lepszy Socjalizm w oparciu o śp.Piłsudskiego – i, jak zwykle, nie pomyliłem się…
Jest jednak możliwe, że była to „przepowiednia twórcza”: ONI to przeczytali i skorzystali z podpowiedzi.


Ten tekst, przemycony z więzienia w Białołęce, został odrzucony zarówno w prasie reżymowej, jak i wydawnictwach „solidarnościowych”. Krążyły wtedy po salonach groźne pomruki, że „Korwin-Mikke napisał paszkwil na polską inteligencję”. Walka z cenzurą to jedno – a cenzurowanie cudzych prac to oczywista oczywistość. „Officyna Liberałów” wydała go więc sama. Proszę to samemu ocenić.

Byłem wtedy jeszcze naiwny, nie znałem prawdy o Piłsudskim, nie wiedziałem nawet, że ówczesne

Socjalizm i śmierć. Baśń jak niedźwiedź, tom II

Teraz ważny przykład, wręcz najjaskrawszy – najlepiej ów mechanizm zaobserwować na Tadeuszu Boyu- Żeleńskim, znanym propagatorze literatury francuskiej w Polsce, a wcześniej w Austro-Węgrzech. Propagowanie literatury francuskiej w Austro-Węgrzech?! Czyżbym znowu coś mimowolnie nazwał po imieniu? No chyba. Kawał II tomu Baśni socjalistycznej poświęciłem tym zagadnieniom, przeczytacie sobie sami. Ja tutaj chcę tylko powiedzieć, że skoro można z literatury francuskiej do polskiej przenieść „Żywoty pań swawolnych”, to można też inne rzeczy. Trzeba tylko chcieć. Problem Polaków polega na tym, że oni nie chcą. Im się zdaje, że rynek treści stworzył się sam, nikt nim nie zarządza, a czyni na nim ludzie chcą jedynie urozmaicać wszystkim czytelnikom życie i dawać rozrywkę. Wiecie od kiedy Boy wydawał swoje Balzaki, Kubusie fatalisty i inne gnioty? Od ostatnich lat XIX wieku. A wiecie kiedy mu się to zaczęło zwracać? W połowie lat trzydziestych. Przez ten cały czas podkreślał, że wydawał wszystko za własne pieniądze.

Słodki smak nitrogliceryny

Kilka okoliczności skłania mnie do umieszczenia tu dziś rozdziału z nowego tomu Baśni socjalistycznej. […] Na razie macie ten rozdział o cukrze. Mam nadzieję, że się wszystkim spodoba.

O ograniczeniach historyków i w ogóle humanistów wiemy wszyscy i wielu z nas popada w autentyczne przygnębienie słuchając ich, znamionujących głupi upór, wywodów. Wielu jednak czytelników ma nadzieję, że tak zwani ścisłowcy są inni. Matematycy, fizycy i chemicy, mają otwarte głowy, w tych głowach kipią pomysły i idee, a oni przelewają je na papier w postaci równań i wzorów. To jest urzekająca wizja, ale niestety całkowicie nieprawdziwa. Uczeni realizujący się w naukach ścisłych są tak samo ograniczeni wąską specjalizacją, jak humaniści, a może nawet bardziej.

Pewnego dnia uniesiony wysoko zaskakującą informacją dotyczącą zastosowania linii produkcyjnych w cukrowniach zapytałem pewnego chemika, specjalistę od produkcji cukru właśnie – czy możliwe jest przerobienie cukrowni na fabrykę zbrojeniową?

Wybitnie szkodliwe i niebezpieczne związki Donalda Tuska

Wojciech Sumliński, najbardziej inwigilowany dziennikarz śledczy w Polsce i Tomasz Budzyński, major Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w swojej najmocniejszej książce odsłaniają nam niebezpieczne związki Donalda Tuska z niemieckim wywiadem, światem służb specjalnych i mafijnym półświatkiem.

Wielu uważa, że jednym z czynników, które wpłynęły na klęskę wyborczą Bronisława Komorowskiego była m.in. książka Sumlińskiego pt. „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”, w której ujawniał bardzo niewygodne (delikatnie mówiąc) i nieznane fakty o byłym prezydencie RP. Tym razem Sumliński zajął się byłym premierem III RP, będącym szefem rządu w okresie największej grabieży majątku państwa polskiego w historii, obecnie pamiętanej przede wszystkim z niezliczonej liczby oszustw i malwersacji gospodarczych. Autor już rok temu twierdził, że przy gromadzeniu materiałów dotyczących Tuska dotarł do wręcz „szokujących” materiałów.

Hańba Juliana Kornhausera, teścia Prezydenta Dudy

Fragment tekstu z przygotowywanej do druku książki prof. Jerzego Roberta Nowaka „Andrzej Duda. Biografia prawdziwa”

        Teść Dudy, poeta i krytyk literacki Julian Kornhauser (ur. 1946 r.) był przez lata kretyńsko zadurzony w komunizmie. Był jednym z nielicznych poetów, którzy jeszcze po 1956 r. (!) wychwalał osławionego zbrodniarza komunistycznego Włodzimierza Ilicza Lenina w wierszu „Moja żona śpi, Iljiczu”.  Znakomity bezkompromisowy poeta eseista, krytyk literacki i filozof Bohdan Urbankowski napisał w swej demaskatorskiej „Czerwonej Mszy”: „(...) Julian Kornhauser połączył poezję z działalnością na rzecz partii i w sposób niezwykle sprytny próbuje sprzedać młodzieży niezbyt świeżego Lenina w nowym opakowaniu, jako człowieka łączącego znaną rewolucyjność z taktem i delikatnością”. (Por. B. Urbankowski: „Czerwona Msza czyli uśmiech Stalina”, Warszawa 1998, t.2, s. 225). Czołowy publicysta „Warszawskiej Gazety” i „Polski Niepodległej” Marcin Hałaś pisał o tym wierszu teścia Dudy na cześć Lenina jako utworze, w którym Kornhauser „Lenina zaplątał do czegoś, mającego przypominać przeintelektualizowany erotyk”.

„Pająki i Czarne błoto” Klemensa Junoszy

Postanowiłem, że dziś i jutro umieszczę tu fragmenty nowej książki. Oto zestaw najlepszych kawałków z książki Klemensa Junoszy.


„W każdym handlu, a głównie w naszym handlu główną podstawą jest uczciwość.

„Zawsze uczciwość, pamiętaj to sobie! Ja miałem takie zdarzenie. Pożyczyliśmy jednemu kawalerowi, który miał się bogato ożenić, grubszą sumę; pożyczyliśmy we trzech: ja, Lejzor Talar i Noach Figielman. Odbierało się różnemi czasy i, Bogu dziękować, odebrało się bardzo pięknie; nie dołożyliśmy do tego interesu. Upłynęło kilka lat. Noach umarł, a Lejzor znalazł u siebie między papierami jeszcze jeden dokument na kilkaset rubli od tego samego pana. Udał się do niego; tamten miał trochę krótką pamięć, nie utrzymywał rachunków i niewiele się sprzeczając – zapłacił.

„Polsko Ty Moja. Spod Tatr wysokich do wydm Bałtyku”

Szanowni Państwo, drodzy Czytelnicy.

Z radością pragnę poinformować o ukazaniu się w pierwszych dniach sierpnia 2018 roku mojej nowej książki pt. „Polsko Ty Moja. Spod Tatr wysokich do wydm Bałtyku”, wydanej przez Wydawnictwo „Bernardinum” […].

Moją kolejną podróż kulturową podjąłem środkiem Polski dla ukazania zróżnicowania kraju pod względem geograficznym, krajobrazowym, architektonicznym i każdym innym. Z rozmysłem wybrałem miejscowości mniej znane, niekiedy niewielkie, a jednak brzemienne historią, bogate w zabytki architektury i sztuki, pasjonujące życiorysami swych mieszkańców.

Książka nie chce być przewodnikiem, jest zaproszeniem do zauroczenia się Polską. Jest to pierwsza moja książka o rodzinnym kraju, dwudziesta pierwsza wydana drukiem.

Lekcja Rose Hu

Tłumaczę obecnie dla pewnego wydawnictwa katolickiego książkę pod tytułem „Joy in Suffering” napisaną przez Chinkę Rose Hu. Nie przesądzam pod jakim tytułem książka ta wyjdzie w Polsce, to decyzja wydawnictwa. We Francji był to tytuł „Avec Le Christ dans les prisons de Chine”, bardziej jednoznaczny niż tytuł wydania angielskiego. Pewien mój złośliwy znajomy, zawodowy tłumacz powiedział: „znowu bierzesz się do tłumaczenia z języka , którego zupełnie nie znasz, równie dobrze mogłabyś tłumaczyć z chińskiego”. Za przykładem Rose Hu przyjmuję to stwierdzenie w pokorze.
Rose przyjmowała w pokorze wszystko co ją spotykało.

„Niemiecka okupacja medialna w Polsce” czyli jak niemieckie media robią z miernot „autorytety” do wynajęcia

Jednym z najważniejszych szkodliwych działań, jakie wyrządza niemiecka dominacja w mediach, jest seryjna produkcja autorytetów. Do tych ról wybierane są osoby o wątpliwych kwalifikacjach moralnych i intelektualnych. To ludzie, którzy za chwilę sławy i trochę pieniędzy są w stanie firmować różne, czasem zupełnie nieprawdziwe tezy.

A właśnie dziś wpływa się na społeczeństwo głównie dezinformacją i relatywizacją moralną. Obecnie szerzy się ją przez rozpowszechnianie prawdziwych, ale zmanipulowanych informacji, albo takich, które nie podlegają natychmiastowej weryfikacji. Do dystrybucji takich „prawd” i „półprawd” używani są agenci wpływu.

„Gietrzwałd 1877. Nieznane konteksty geopolityczne” Grzegorza Brauna

Jak Matka Boska własnoręcznie opóźniła wybuch I Wojny Światowej?

Rok 1877. Wschodnie narody Europy wstrzymują oddech przed burzą wojny na horyzoncie. Dwoje zaborców pręży mięśnie, jawnie zbierając armie na granicy. Nagle, między tryby wojennej maszyny wpada ziarnko piasku. W małej wsi pod mazurskim Olsztynem, zwanej Gietrzwałdem, dwojgu polskich dziewczynek objawia się Matka Boża. Przemawia do nich w ojczystym języku, wydając instrukcje, które młode polski wypełniają z godnym podziwu zapałem.

Wiadomość o Matce Bożej w Gietrzwałdzie niesie się niczym łódź uciekająca na falach przed sztormem. Wierni biją do Gietrzwałdu w dziesiątkach, setkach, by zobaczyć miejsce, gdzie Maryja pojawiła się na ziemi…

„Przemilczane zbrodnie”

(fragment rozdziału książki)

Przemilczany polski holocaust


        Przez 45 lat, od 1944 do 1989 roku w Kraju - w warunkach uzależnienia od Sowietów całkowicie milczano o tych zbrodniach sowieckich na Polakach. Po 1989 roku zaś postępy w ujawnianiu antypolskich zbrodni są ciągle aż nazbyt skromne ze względu na panowanie w przeważającej części mediów i wydawnictw dawnych chwalców sowietyzmu, którym niewygodne jest pokazywanie, ze zbrodnie sowieckie przewyższały całkowicie zbrodnie nazizmu (vide np. manipulacje Krystyny Kersten, która nawet teraz we wstępie do Czarnej księgi komunizmu próbuje jeszcze osłabiać wymowę tej książki, demaskującej zbrodnie komunizmu (przypomnimy, że nawet skrajnie tendencyjny, antypolski autor żydowski Jan Tomasz Gross przyznawał w Revolution from Abroad (Princeton 1988, s. 229), że w pierwszych dwóch latach okupacji (1939-1941) Sowieci zabili lub doprowadzili do śmierci trzy lub cztery razy więcej ludzi niż naziści z ludności liczącej połowę tej, która znalazła się pod niemiecką jurysdykcją.

„Nudis verbis – przeciwko mitom” – Odczytać Mackiewicza

Ta książka jest publicystyczną próbą wytyczenia drogi do autentycznej wspólnoty. Próbą niełatwą, bo wymagającą pokonania szeregu mitów, które od dziesięcioleci ciążą nad naszą myślą polityczną i skutecznie paraliżują dążenia Polaków.
Mitologia, stworzona przez „elity” III RP, dotyczy nie tylko kwestii wewnętrznych i odrzucenia dychotomii My-Oni, ale fałszuje obraz relacji z naszymi sąsiadami, Europą i „wolnym światem”.
Dwa przerażające mity – georealizmu i demokracji III RP, zagradzają nam drogę do wolnej Rzeczpospolitej.
11 listopada 2017 roku, wydawnictwo PROHIBITA Pana Pawła Toboły Pertkiewicza, wydało książkę „Nudis verbis-przeciwko mitom”. Zamieszczony powyżej fragment wstępu ujawnia intencję jaka towarzyszyła mi podczas pisania tej książki.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2