Z taką opozycją PiS nie straci władzy nigdy. Dosłownie dwa dni temu – nie mam świadków, ale proszę mi wierzyć, że tak było – czytałem sobie, w ramach porannej prasówki, czy raczej „sieciówki”, wywody komentatorów politycznych, że partii rządzącej kończy się „wyborcze paliwo”.
Rozdawać pieniędzy więcej już nie można, nie ma nawet pewności, czy można rozdać to, co już PiS obiecał. Na długo też już nie starczy obrony normalności przed roszczeniami lobby LGBT, postawionymi ku korzyści rządzących w centrum debaty publicznej przez
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PeuO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PeuO. Pokaż wszystkie posty
Na złość opozycji polska gospodarka nie chce hamować…
PO na swej ostatniej konwencji wyborczej zapowiedziało, że „Jak wygramy,to wam damy”: prawie wszystkim dadzą podwyżki, obniżą podatki prawie o połowę, zapewnią czyste powietrze, a nawet wyleczą z raka i przyczynią się do urodzeń 100 tysięcy dzieci. Tyle że, jak rządzili (PO-PSL) to obcięli nawet zasiłek pogrzebowy i zabrali ukradli społeczeństwu (poprawka redakcji ITP) aż 150 miliardów złotych z OFE. Taki program gospodarczy PO kosztowałby nie 40 mld zł, a grubo ponad 400 mld zł. Przedstawiciele KE, PO i Nowoczesnej jak tylko mogą zaklinają spowolnienie gospodarcze w Polsce, bo ku ich rozpaczy na drugą Grecję, krach finansowy czy budżetowy Armagedon w tym roku się jednak nie zanosi.
Platforma w lateksowym wdzianku
Przesunięcie się Platformy Obywatelskiej na pozycje LGBT, to upragniony prezent dla Prawa i Sprawiedliwości. Nic dziwnego, że wywołało to zgryźliwy komentarz orbitującego wokół PO Romana Giertycha, w którym skrytykował Rafała Trzaskowskiego za podpisanie warszawskiej deklaracji LGBT.
To nie pierwszy raz, kiedy znany mecenas-celebryta przestrzega Platformę przed skrętem w lewo, argumentując, że jest to prosta droga do ugruntowania pisowskiego panowania.
To nie pierwszy raz, kiedy znany mecenas-celebryta przestrzega Platformę przed skrętem w lewo, argumentując, że jest to prosta droga do ugruntowania pisowskiego panowania.
Potęga socjotechniki! Schetyna kontra Tusk o władzę nad PO: dar niebios dla PiS…
Potęga socjotechniki! Polska znów jedzie na furmance, a ludzie zbierają jedzenie z ulicy!
Jedna z największych legend, jaka krąży po Internecie, to odporność prawicy na manipulacje. Legenda ta ma się doskonale od wielu lat i jest samonakręcającą się maszynką, jeden krzyczy, że „prawi” są odporni, reszta mu wtóruje. Niestety w każdej bajce jest więcej pobożnych życzeń niż surowej rzeczywistości, która weryfikuje wyobrażenia o nas samych. Prawica jest odporna, ale na schematyczną propagandę o zabarwieniu politycznym i reaguje trochę jak kibice, nic poza tym.
Gdy gwiżdże się karnego dla lewicy, to prawica krzyczy o wydrukowanym meczu i odwrotnie, po karnym dla prawicy, którego nie było, przeprowadza się dziesiątki analiz udowodniających, że jednak był.
Jedna z największych legend, jaka krąży po Internecie, to odporność prawicy na manipulacje. Legenda ta ma się doskonale od wielu lat i jest samonakręcającą się maszynką, jeden krzyczy, że „prawi” są odporni, reszta mu wtóruje. Niestety w każdej bajce jest więcej pobożnych życzeń niż surowej rzeczywistości, która weryfikuje wyobrażenia o nas samych. Prawica jest odporna, ale na schematyczną propagandę o zabarwieniu politycznym i reaguje trochę jak kibice, nic poza tym.
Gdy gwiżdże się karnego dla lewicy, to prawica krzyczy o wydrukowanym meczu i odwrotnie, po karnym dla prawicy, którego nie było, przeprowadza się dziesiątki analiz udowodniających, że jednak był.
Strategia tysiąca kozich bobków
Donald Tusk to wytrawny uwodziciel, istny Kalibabka polskiej polityki - ale, jak się zdaje, długie pławienie się w europejskich luksusach stępiło jego talent bajeranta. O Jarosławie Kaczyńskim można prędzej powiedzieć wszystko, niż to, że "ma obsesję na punkcie pieniędzy".
I wcale nie dlatego tak nie można powiedzieć, że to nieprawda. Gdyby można było mówić tylko prawdę, to niektóre wciąż wpływowe media musiałyby się zamknąć na kłódkę i wystawić na licytacje. Prawda nie ma tu nic do rzeczy. Chodzi o latami budowany i ugruntowany w społeczeństwie wizerunek wroga, tworzony swego czasu także przez samego Tuska. W głowy Polaków, szczególnie owych "lemingów", które szczególnie się na propagandę obozu pomagdalenkowego otworzyły, wtłaczano latami obraz Kaczyńskiego jako nieporadnego przygłupka, który nie ma konta w banku ani prawa jazdy, mieszka z mamą, bo sam by sobie nie poradził ze zrobieniem wokół siebie najprostszych rzeczy, i tylko, pełen zawiści i frustracji, nienawidzi ludzi sukcesu, którzy te konta, samochody i sukces życiowy mają, i knuje, jak im zaszkodzić.
I wcale nie dlatego tak nie można powiedzieć, że to nieprawda. Gdyby można było mówić tylko prawdę, to niektóre wciąż wpływowe media musiałyby się zamknąć na kłódkę i wystawić na licytacje. Prawda nie ma tu nic do rzeczy. Chodzi o latami budowany i ugruntowany w społeczeństwie wizerunek wroga, tworzony swego czasu także przez samego Tuska. W głowy Polaków, szczególnie owych "lemingów", które szczególnie się na propagandę obozu pomagdalenkowego otworzyły, wtłaczano latami obraz Kaczyńskiego jako nieporadnego przygłupka, który nie ma konta w banku ani prawa jazdy, mieszka z mamą, bo sam by sobie nie poradził ze zrobieniem wokół siebie najprostszych rzeczy, i tylko, pełen zawiści i frustracji, nienawidzi ludzi sukcesu, którzy te konta, samochody i sukces życiowy mają, i knuje, jak im zaszkodzić.
Platformerska „profesjonalistka” z miasta Łodzi
W mieście Łodzi po raz kolejny od 2010 roku wybory na burmistrza wygrała Hanna Zdanowska z aż 70% poparciem mieszkańców. Zdanowska jest przedstawicielką „Platformy Obywatelskiej” – najbardziej skompromitowanej w historii Polski partii – która do dzisiaj próbuje przedstawiać swych członków jako „elity”, „profesjonalistów” i „ekspertów”, chociaż społeczeństwo już od dawna wie, że jedyne, w czym przedstawiciele „Platformy Obywatelskiej” byli kiedykolwiek lepsi od kogo innego, to owiana już legendą zachłanność w sztuczce „kręcenia lodów”.
Nie wiemy, czy mieszkańcy ulicy Brylantowej w Łodzi głosowali na Hannę Zdanowską
Nie wiemy, czy mieszkańcy ulicy Brylantowej w Łodzi głosowali na Hannę Zdanowską
Kaganiec. Igranie z tabu. Zbrodnia, która ma być politycznym zamachem
Igranie z tabu
Na scenę wybiega młody mężczyzna i na oczach publiczności uderza nożem innego człowieka.
Zaatakowany umiera.
Kiedy umiera człowiek, to tak jakby skończył się świat (indywidualny, trudny do publicznego zrozumienia), bo człowiek nosi w sobie właśnie własny świat, niepowtarzalne doświadczenia, przemyślenia, emocje, lęki i marzenia.
Kiedy życie człowieka zostaje przerwane nagle zawsze odczuwamy w sobie chęć protestu, chęć wykrzyczenia pytania: dlaczego właśnie on ? dlaczego właśnie teraz?
Nekrofilia „totalnej opozycji”
Oto na naszych oczach, w ciągu zaledwie doby, ukształtował się przekaz, który zdominuje tegoroczne kampanie wyborcze.
Zdawałoby się, że po takim wydarzeniu jak gdańska tragedia, można oczekiwać od uczestników sceny politycznej choćby chwilowego wyciszenia i zachowania minimum przyzwoitości – tak, jak od niepamiętnych czasów w naszym kręgu kulturowym zwykło się reagować w obliczu majestatu śmierci. Ze śp. prezydentem Pawłem Adamowiczem można było się nie zgadzać, ba – nawet zwalczać go politycznie (sam niejednokrotnie go krytykowałem), ale to wszystko w momencie bestialskiego mordu zostaje unieważnione, a w każdym razie powinno zejść na bardzo daleki plan. Bezsensowna, okrutna śmierć zadana mu przez – wszystko na to wskazuje – zaburzonego bandytę, jest ostatnim powodem do eskalowania potępieńczych swarów.
I. Taniec nad trumną
Zdawałoby się, że po takim wydarzeniu jak gdańska tragedia, można oczekiwać od uczestników sceny politycznej choćby chwilowego wyciszenia i zachowania minimum przyzwoitości – tak, jak od niepamiętnych czasów w naszym kręgu kulturowym zwykło się reagować w obliczu majestatu śmierci. Ze śp. prezydentem Pawłem Adamowiczem można było się nie zgadzać, ba – nawet zwalczać go politycznie (sam niejednokrotnie go krytykowałem), ale to wszystko w momencie bestialskiego mordu zostaje unieważnione, a w każdym razie powinno zejść na bardzo daleki plan. Bezsensowna, okrutna śmierć zadana mu przez – wszystko na to wskazuje – zaburzonego bandytę, jest ostatnim powodem do eskalowania potępieńczych swarów.
O Adamowiczu tylko raz (pierwszy i ostatni)
Od kilkunastu już lat osobnicy z Platformy Obywatelskiej i jej zwolennicy nawoływali do „hejtu” przeciwko wszystkim swoim przeciwnikom politycznym. „Sezon na kaczki” rozpoczął się przecież jeszcze w tak zamierzchłych czasach (jak dzisiaj się wydaje), gdy Lech Kaczyński został wybrany prezydentem RP, a jego brat Jarosław premierem RP. Byli wyzywani i nazywani wieloma obelgami, wśród których „kartofle” (co prawda określenie importowane z propagandy niemieckiej, ale ta jest przecież konsultowana przez Niemców z ich sprzymierzeńcami z PO) było chyba najmniej odrażającym przykładem PO–wskiego „hejtu”. I przecież „hejt” ten wcale nie zakończył się wraz z ogłoszeniem czasu „dorzynania watahy” przez zdRadka „sknerusa” Sikorskiego po przejęciu władzy w Polsce przez PO! „Zabieranie babci dowodu”, czy też ogólne nazywanie Polaków związanych z PiS–em „moherami” nie było przecież niczym innym, jak właśnie kontynuacją propagandy „hejtu” ze strony PO. A przecież nie tylko na „pisiorów” PO–wscy szubrawcy wylewali hektolitry szamba w swej medialnej propagandzie po przejęciu WSZYSTKICH mediów!
Zdziczała PO
Nowa histeria – dziki. Zbrodniczy rząd PiS każe myśliwym, w imię walki z wirusem tzw. afrykańskiego pomoru świń, czyli ASF, „wymordować” 180 tysięcy dzików, czyli, jak twierdzi opozycja, „praktycznie wybić całą ich populację”. KOD demonstruje pod sejmem, tefałeny pełne są oburzonych „ekspertów”, krzyczących, że to „zbrodnicza głupota”, „absolutnie bezprecedensowa rzeź” i „powiem to z całą odpowiedzialnością, pani redaktor, faszyzm!”, na pudelkach serce i dusze krwawią panie Ostaszewska i Rusin, europosłowie PO zanoszą supliki o interwencję do Timmermansa, a szeregowi wariaci pospiesznie wymieniają w swoich internetach tęczowe awatary z Trzaskowskim na takie z dzikiem.
Nie ma alternatywy dla PiS i POKO… oby nie było gorzej!
Obyście się, Szanowni Rodacy, nigdy nie przekonali, że może być najgorzej!
Dosłownie za chwilę, bo czas w polityce płynie kilka razy szybciej niż w życiu, będziemy mieli serię wyborów. Pierwsze odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, drogie da parlamentu krajowego i na końcu wybory prezydenckie. Żarty się kończą i zaczyna prawdziwa walka. O co? O wszystko, czy jak kto woli o Polskę! Przez prawie cztery lata narzekaliśmy na bieg spraw, krytykowaliśmy obecną władzą, co się każdej władzy z definicji należy, ale za parę miesięcy wszystko o czym mówiliśmy i pisaliśmy, może się okazać jednym wielkim NIC.
Tusk na białym koniu
Tusk to polityk zbyt trzeźwo stąpający po ziemi, by nie rozumieć, że wybory można nie tylko wygrać, lecz również przegrać. Kiedyś już przegrał bezpośrednie starcie z Lechem Kaczyńskim, potem zostawiona przez niego partia przegrała z Prawem i Sprawiedliwością. Czy nie zadaje więc sobie pytania, na jak niską półkę spadnie, jeśli poniesie klęskę również w wyborach prezydenckich w 2020 r.?
Obserwatorzy sceny politycznej dość zgodnie uznali, że obecność w Polsce Donalda Tuska oraz jego jątrzące, nienawistne wypowiedzi i mieszanie się w polskie spory polityczne (czego jako urzędnikowi Unii Europejskiej robić mu po prostu nie wolno) mogą oznaczać początek kampanii prezydenckiej 2020. Czy takie przypuszczenie jest prawdziwe? A może te ekscesy były zaledwie zasłoną dymną? A może jedynie, typową dla Tuska, złośliwością wobec znienawidzonego obozu politycznego?
Obserwatorzy sceny politycznej dość zgodnie uznali, że obecność w Polsce Donalda Tuska oraz jego jątrzące, nienawistne wypowiedzi i mieszanie się w polskie spory polityczne (czego jako urzędnikowi Unii Europejskiej robić mu po prostu nie wolno) mogą oznaczać początek kampanii prezydenckiej 2020. Czy takie przypuszczenie jest prawdziwe? A może te ekscesy były zaledwie zasłoną dymną? A może jedynie, typową dla Tuska, złośliwością wobec znienawidzonego obozu politycznego?
Trzaskowski: zamiast Polskich Patriotów ulice imienia ścierw czerwonych
Dla Polaków do niedawna wspólna była satysfakcja z tradycji oporu wobec władz w PRL. To, że obecnie jedna ze stron sporu potrafi bez bólu ją odrzucić, pokazuje erodowanie fundamentów wspólnej pamięci.
Władze miejskie posiadają znaczny potencjał memotwórczy, ale czasem życie wyprzedza sztukę: próżno sili się IPN i anonimowi twórcy, żaden mem nie podsumowuje niedawnej decyzji władz Warszawy w kwestii przemianowania ulic tak dobrze, jak zdjęcie tabeli, na którym obok tabeli z nazwami – niedawnymi („Inki”, „KOR-u”) oraz dawnymi/nowymi („Małego Franka”, „17 Stycznia”) widnieje pieczątka i podpis prezydenta Rafała Trzaskowskiego oraz data: 13 grudnia 2018.
Prawicowy internet najpierw zamilkł, potem zaś zadygotał ze zgrozy: na tożsamościowych forach nie zabrakło ani „hańby” z trzema wykrzyknikami, ani „resortowych dzieci”, ani – oczywiście – „POlszewików”.
Władze miejskie posiadają znaczny potencjał memotwórczy, ale czasem życie wyprzedza sztukę: próżno sili się IPN i anonimowi twórcy, żaden mem nie podsumowuje niedawnej decyzji władz Warszawy w kwestii przemianowania ulic tak dobrze, jak zdjęcie tabeli, na którym obok tabeli z nazwami – niedawnymi („Inki”, „KOR-u”) oraz dawnymi/nowymi („Małego Franka”, „17 Stycznia”) widnieje pieczątka i podpis prezydenta Rafała Trzaskowskiego oraz data: 13 grudnia 2018.
Prawicowy internet najpierw zamilkł, potem zaś zadygotał ze zgrozy: na tożsamościowych forach nie zabrakło ani „hańby” z trzema wykrzyknikami, ani „resortowych dzieci”, ani – oczywiście – „POlszewików”.
Bezradne literki
Niepostrzeżenie przeszła trzecia rocznica powstania Komitetu Obrony Demokracji. Jedyne obchody zwołał Mateusz Kijowski, a jedyny dziennikarz, jaki się na nich pojawił, był z programu "W tyle wizji". Nie pojawił się pan Kleyff, który na łamach "Rzeczypospolitej" osobiście ręczył za uczciwość Kijowskiego w sprawie wystawianych Komitetowi faktur, nie pojawił się sutener (och, pardąs - "menadżer") Materna z helikopterem na głowie, redaktora Lisa, który trzy lata zapowiadał, że "na wiosnę przyjdą nas tu miliony" też ani widu. Nie pojawił się na wiecu Kijowskiego, ani nie zorganizował własnych, konkurencyjnych obchodów pan Łozowski, obecny przewodniczący Komitetu, ten, który potrafił jasno sformułować jego ideę i cel:
powstrzymać chamstwo, które pcha się na salony.
powstrzymać chamstwo, które pcha się na salony.
Prawdziwe wybory
Arłukowicz, Borusewicz, Hubner, Kamiński (Michał), Kluzik-Rostkowska, Mężydło, Pitera, Rosati, Sikorski, Ujazdowski, Zalewski... Kogo pominąłem ze sławnych "perekińczyków", którzy przeszli z opozycji do PO za czasów, gdy rządziła ona, rozdawała na prawo i lewo konfitury, i wydawało się wielu, że będzie rządzić wiecznie? Lista jest niepełna i krótka, bo pomija tych, których przesiadka nie miała charakteru bezpośredniego akcesu do partii, ale zmianę politycznego obozu. Marcinkiewicz, wyszydzany gdy był pisowskim premierem i podawany jako przykład zepsucia, gdy poszedł na "klamkowego" u Goldmana, odkąd dołączył do ekskluzywnego klubu stałych gości Moniki Olejnik nagle stał się dla salonów autorytetem.
Nudna ocena zysków i strat po marszu: największy przegrany stulecia odzyskania niepodległości
Nudna ocena zysków i strat po marszu, czy jak kto woli, po marszach
Chyba nawet w teorii nie było szansy na to, aby na marszu nie pojawiły się znane kadry i prowokacje, do których dołączyły spontaniczne „pomysły”. Wszyscy wiedzieli, że będą flagi ONR z falangą, będą race i inne atrakcje właściwe dla stadionowej bitwy. Naturalnie kilkaset rządów na świecie pomodliłoby się o takie "problemy" na demonstracjach, ale wiadomo, że w Polsce to działa inaczej. Jestem przekonany, że nikt w PiS nie zakładał innego scenariusza, koszt skalkulowano i co najwyżej skala była zagadką. Nie zmienia to faktu, że decyzja o udziale rządu i prezydenta w marszu została podjęta w fatalnych warunkach, z pełną spontanicznością, pod dyktando Hanny Gronkiewicz-Waltz i pod presją „narodowców”.
Od początku sprzeciwiałem się udziałowi rządu i prezydenta w tej oddolnej inicjatywie,
Ach te wybory

Jest dla mnie szokiem, że ludzie wolą zagłosować na kogoś, kto być może ukradnie dla nich jakiś kawałek tortu – niż na tych, którzy obiecują pokazać mechanizm kradzieży – ale to efekt systematycznego szkolenia. Przedszkolem jest tzw. budżet obywatelski.
To szkolenie polega na tym, że ludziom pozwala się wydać 1% budżetu tak, jak chcą – tzn.: jak chce Większość. Sama idea zresztą obnaża kretynizm d***kracji – bo oznacza, że 99% wydaje się inaczej, niż by chciała ta głupia Większość (i słusznie!!).
Zapomniał Tusk że Prezesem był…
W ogóle nie będę się zajmował typową dla mediów analizą psychologiczną i kto kogo zaorał, kto będzie miał lepsze obrazki w głównych serwisach. Nie wchodzę w to, bo przecież było jasne kim jest Tusk i w takich sztuczkach zawsze czuł się doskonale. Trudno zatem oczekiwać, żeby nie przygotował sobie kilku „dowcipów”, paru figur retorycznych, on nic innego przez siedem lat swoich rządów nie robił, to i na komisji Amber Gold nie mógł zachować się inaczej. Zostawiam te wygłupy dla kolorowych pism, mnie interesuje coś zupełnie innego i zasadniczego.
Jestem w tym, o ironio, szczęśliwym położeniu, że zeznawałem wielokrotnie i wielokrotnie widziałem zeznania w wykonaniu celebrytów, oczywiście szczególnie jeden ma tu swój wiekopomny udział. Jerzy Owsiak przed sądem był cieniem samego siebie, kompletnie zbity z pantałyku, żadnego polotu, żadnego luzu, uczeń nieprzygotowany do odpowiedzi.
Jestem w tym, o ironio, szczęśliwym położeniu, że zeznawałem wielokrotnie i wielokrotnie widziałem zeznania w wykonaniu celebrytów, oczywiście szczególnie jeden ma tu swój wiekopomny udział. Jerzy Owsiak przed sądem był cieniem samego siebie, kompletnie zbity z pantałyku, żadnego polotu, żadnego luzu, uczeń nieprzygotowany do odpowiedzi.
„Raz ukradzione pozostaje ukradzione na zawsze” – kolejna anulowana zasada III RP
Ujawnione w 2014 roku taśmy z nielegalnych nagrań najważniejszych osób ze świata Platformy Obywatelskiej miały swoją samoistną moc, niosły duży ładunek kompromitacji i poza pokazaniem nieprawości, były też dowodem żenującego nieprofesjonalizmu. Jednak efekt, echo społeczne, wywołane tym wydarzeniem, zostało zwielokrotnione przez pamięć Polaków o poprzednich latach. Łamanie wyborczych obietnic (jak w sprawie wieku emerytalnego, który jednak obniżono), ostentacyjna uległość wobec interesów zewnętrznych (stosunek do przemysłu stoczniowego), rozpasanie (pan Grad i jego przygody z pieniędzmi) poczucie przynależności raczej do brukselsko-berlińskiego establishmentu niż narodu (próba ograniczenia nauczania języka ojczystego)- to wszystko i wiele innych zdarzeń było benzyną, na którą padła zapalona zapałka taśm.
Wybitnie szkodliwe i niebezpieczne związki Donalda Tuska
Wojciech Sumliński, najbardziej inwigilowany dziennikarz śledczy w Polsce i Tomasz Budzyński, major Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w swojej najmocniejszej książce odsłaniają nam niebezpieczne związki Donalda Tuska z niemieckim wywiadem, światem służb specjalnych i mafijnym półświatkiem.
Wielu uważa, że jednym z czynników, które wpłynęły na klęskę wyborczą Bronisława Komorowskiego była m.in. książka Sumlińskiego pt. „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”, w której ujawniał bardzo niewygodne (delikatnie mówiąc) i nieznane fakty o byłym prezydencie RP. Tym razem Sumliński zajął się byłym premierem III RP, będącym szefem rządu w okresie największej grabieży majątku państwa polskiego w historii, obecnie pamiętanej przede wszystkim z niezliczonej liczby oszustw i malwersacji gospodarczych. Autor już rok temu twierdził, że przy gromadzeniu materiałów dotyczących Tuska dotarł do wręcz „szokujących” materiałów.
Wielu uważa, że jednym z czynników, które wpłynęły na klęskę wyborczą Bronisława Komorowskiego była m.in. książka Sumlińskiego pt. „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”, w której ujawniał bardzo niewygodne (delikatnie mówiąc) i nieznane fakty o byłym prezydencie RP. Tym razem Sumliński zajął się byłym premierem III RP, będącym szefem rządu w okresie największej grabieży majątku państwa polskiego w historii, obecnie pamiętanej przede wszystkim z niezliczonej liczby oszustw i malwersacji gospodarczych. Autor już rok temu twierdził, że przy gromadzeniu materiałów dotyczących Tuska dotarł do wręcz „szokujących” materiałów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2




















