Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty

ACTA oszustwa

Z taką opozycją PiS nie straci władzy nigdy. Dosłownie dwa dni temu – nie mam świadków, ale proszę mi wierzyć, że tak było – czytałem sobie, w ramach porannej prasówki, czy raczej „sieciówki”, wywody komentatorów politycznych, że partii rządzącej kończy się „wyborcze paliwo”.

Rozdawać pieniędzy więcej już nie można, nie ma nawet pewności, czy można rozdać to, co już PiS obiecał. Na długo też już nie starczy obrony normalności przed roszczeniami lobby LGBT, postawionymi ku korzyści rządzących w centrum debaty publicznej przez

ACTA 2 czyli zmiana sposobu komunikacji

Kiedy człowiek ogląda Fakty i zaraz potem Wiadomości ma wrażenie, że przemawiają doń najpierw oszuści pokerowi, a zaraz potem gracze w trzy karty. Jakby tego było mało, normalny przekaz newsowy pogłębiany jest wywiadami i pogadankami post serwisowymi. Do tego mamy specjalne pasma informacyjne, w których – jeśli idzie o naszych – produkują się już chyba wszystkie znane mi z miasta osoby. Nawet Pan Krzysztof Jabłonka ekspert od manicheizmu i herezji. I to jest naprawdę niezwykłe. Zacznę od tych wzmacniających przekaz pogadanek post serwisowych. One są po to, by najbardziej zasłużeni w walce z platformianą hydrą dziennikarze mogli mieć swoje dwadzieścia minut i pokazać się na wizji. Innego sensu to nie ma. Widziałem wczoraj jak Krzysztof Skowroński przepytywał na okoliczność Acta 2 Karola Karskiego, a wcześniej w Teleexpresie na ten sam temat wypowiadał się Saryusz-Wolski. Zacznę od Wolskiego.

Euro-jurgielt

W projekcie unijnej perspektywy budżetowej na lata 2021-2027 znalazła się pewna arcyciekawa pozycja – chodzi o program „Obywatele, Równość, Prawa i Wartości”.
Z inicjatywą jego uruchomienia (wówczas jeszcze pod roboczą nazwą „Prawa i Wartości” z budżetem 642 mln. euro) wyszła w ubiegłym roku Komisja Europejska. W styczniu br. program został zatwierdzony i poszerzony przez Parlament Europejski (który też znacząco powiększył jego finansowanie – do 1,834 mld. euro), a następnie zyskał poparcie Rady Unii Europejskiej.

Kolejne oszustwo medialne kłamców z „GazWyb” i TVN…

W stołecznym wydaniu „Gazety Wyborczej” oraz „Faktach” TVN poinformowano o policyjnej interwencji przy pomniku ofiar katastrofy smoleńskiej w Warszawie. Oba materiały, oparte na niepełnych i zmanipulowanych doniesieniach stwierdzały, że funkcjonariusze „ścigali” nastolatków, którzy „wokół” pomnika jeździli na hulajnogach. Jednak, jak informuje policja – na dowód czego pokazała nagranie – chłopcy nie jeździli przy pomniku, lecz skakali po nim na hulajnogach.

O zdarzeniu jako pierwsza poinformowała „Gazeta Wyborcza”. W artykule o tytule „Policja zatrzymała nastolatków, bo jeździli na hulajnogach pod pomnikiem smoleńskim”, jednoznacznie wskazywano, że 14 i 15-latek w sobotę ok. godz. 15 zostali zatrzymani przez policjantów wyłącznie za to, że jeździli hulajnogami obok pomnika smoleńskiego i pomnika śp. Lecha Kaczyńskiego.

Ciężko w tym całym gównie dogrzebać się do bursztynu, ale grzebać trzeba

Powiem to pierwszy, taki mam zwyczaj i niewyparzoną gębę. Człowiek jest zdolny do wszystkiego, w skrajnych warunkach potrafi pić własny mocz, zjeść innego człowieka, popełnić największą zbrodnię, ale nigdy nie zniesie nudy. Samotność tylko bywa nie do zniesienia, nuda zawsze i wszędzie prowadzi do tragedii. Z nudów dzieci bawią się zapałkami i podpalają stodoły, z nudów przychodzą najgłupsze pomysły do głowy, choćby takie, by wrzucić kiszone ogórki do sedesu i zobaczyć co się stanie.

Gazeto Wyborcza, dziękujemy

Miało być jak u Hitchcocka. Najpierw wieczorne trzęsienie ziemi, nocą z poniedziałku na wtorek napięcie w sieci rosło, a już rano skoro świt, kiedy tylko „Gazeta Wyborcza” trafi do kiosków miała wybuchnąć bomba atomowa, która według zapowiedzi różnych Lisów i Giertychów zmiecie PiS i Jarosława Kaczyńskiego z powierzchni ziemi.

Niestety jak to u michnikowego cyngla, Wojciecha Czuchnowskiego bywa, wyszło nie tyle jak u Hitchcocka, ile raczej u Woody Allena w komedii „Bierz forsę i w nogi”. W filmie nieudacznik i ofiara życiowa, Virgil Starkwell postanawia uciec z więzienia. Z mydła rzeźbi sobie pistolet, maluje go na czarno i kiedy wszystko wydaje się iść według ustalonego planu spada deszcz i zamiast pistoletu, w dłoni życiowego ofermy i fajtłapy pozostaje tylko obfita puszysta piana.

Czy Izrael może istnieć bez Oświęcimia?

Samego mnie to zaskakuje, ale zaczynam lubić Jacka Kurskiego. Obejrzałem wczorajsze „Wiadomości” i wygląda na to, że Grzegorz Braun straci robotę czołowego polskiego antysemity, a Jonny Daniels doczeka się, że jego portrety będą wisieć w holu telewizji z podpisem „tych klientów nie obsługujemy” . Okazało się, że można powiedzieć w głównym wydaniu wiadomości o żydowskiej policji wydającej swoich braci w wierze na śmierć. Można powiedzieć, że ojciec Icchaka Szamira zginął w okolicznościach niewyjaśnionych, a zanim zginął wstąpił do judenratu, żeby ułatwić gestapowcom grabienie i mordowanie innych Żydów. Nie jest więc prawdą to co powiedział dawno temu jego syn, a co powtórzył teraz Kac Izrael, rzekomy minister, wyglądający jak złodziej wyrzucony z jesziwy za molestowanie młodszych kolegów. Można zrobić to wszystko i wszystko pokazać.

#JaCięNieMogę!

„Wyborcza” kompletnie się ośmieszyła, a na miejscu Kaczyńskiego wysłałbym na Czerską duży bukiet kwiatów w podzięce za ocieplenie wizerunku.

I. Przychodzi Birgfellner do Kaczyńskiego


Na początek rytualne zastrzeżenie – ze względu na cykl wydawniczy tygodnika tekst piszę we wtorek wieczorem, tak więc nie wiem co jeszcze trzyma w zanadrzu „Wyborcza”.

Polsat, ITI, TVN i inne propagandownie to dzieło SB i WSI

O TV „Polsat” stworzonej „znikąd” przez typowego PeeReLowskiego żebraka Piotra Kroka (vel Piotr Podgórski, vel Zygmunt Solorz, vel Zygmunt Solorz-Żak, vel TW „Zegarek”) pisano już od 2 dekad i stąd obecnie nie mamy najmniejszych wątpliwości, że było to dzieło komunistycznych funkcjonariuszy SB (i późniejszych WSI) utworzone przez podstawione „słupy” (takich jak Piotr Krok) i powstałe z ogromnych pieniędzy ukradzionych społeczeństwu polskiemu z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (szukaj pod hasłem „afera FOZZ”).

„Mowa nienawiści” - knebel na prawicę

„Mowa nienawiści” to lewacki konstrukt ideologiczny służący wyrugowaniu z przestrzeni publicznej prawicowych i konserwatywnych poglądów.

I. Tolerancjonizm w natarciu


Pierwszą ofiarą każdej wojny jest prawda – głosi popularna maksyma. W naszych obecnych realiach natomiast pierwszą ofiarą rozpętanej po zabójstwie Pawła Adamowicza wojny politycznej może paść jeden z niezbędnych warunków głoszenia prawdy, jakim jest wolność słowa. Wszystko pod pozorem zainicjowanej właśnie walki z „mową nienawiści” (określenie to nie bez przyczyny należy brać w cudzysłów, bądź poprzedzać sformułowaniem „tak zwana...” - o czym szerzej za chwilę). Czym jest owa „mowa nienawiści” (ang. „hate speech”)? Jest to wymyślony przez zachodnie lewactwo konstrukt ideologiczny służący wyrugowaniu z przestrzeni publicznej prawicowych i konserwatywnych poglądów.

Fundacja WOŚP i dziecko czerwonej świni już po 13 wyrokach - ale żebra dalej, bo to złoty interes…

TVN24 jak Jerzemu O. zginęły nagrania z „przetargu” i możecie im skoczyć!


W sumie 13 wyroków WSA i NSA ma na koncie Fundacja WOŚP i jej prezes zarządu, który odpowiada za udzielanie informacji publicznej. Trzy wyroki wydał NSA, z czego dwa nałożyły na WOŚP karę, za naruszenie ustawy o dostępności do informacji publicznej. 11 wyroków zapadło po moich skargach, jednak najbardziej wartościowy wyrok uzyskał producent sprzętu medycznego, który udowodnił przed WSA i NSA, że Jerzy O. opowiadał brednie o tym, jak mu zaginęły nagrania, a pisemny protokół z „konkursu ofert” w ogóle nie został sporządzany.

Archipelag

Trwają rozmowy i ukłony w środowisku narodowo-katolickim i partii putinofila Korwina. Od Marka Jakubiaka przez Roberta Winnickiego, Grzegorza Brauna, zabawnego Korwina do Mirosława Piotrowskiego i Marka Jurka, dla którego Polska sprowadza się do zakazu aborcji. Nie wszyscy w tym środowisku są zwolennikami współpracy z Rosją, ale taki jest trzon Winnicki–Korwin.

Wymienieni różnią się też poglądami na Unię i nie wszyscy są gotowi tropić żydów kryjących się w celach złowieszczych w bunkrach pod jeszcze niewybudowanym Centralnym Portem Komunikacyjnym. W rezerwie czeka Józef Białek z całą hordą rusofili. Wielomskiego nikt nie bierze, bo mógłby przedwcześnie wybudować ołtarz Putinowi. Przygotowywanym od roku zapleczem medialnym jest W Realu24, gdzie Marcin Rola uprawia dość chamską propagandę – nieważne czy prawda, grunt, by słuchali.

Dziennikarze Radia Zet przerażeni siłą „niewidzialnej ręki rynku” i wolnych mediów

Póki co obracamy się w sferze plotek, ale wiele wskazuje, że w plotkach jest ukryta straszna dla liberalnych dziennikarzy prawda. Jak donosi branżowy portal „Wirtualnemedia”, bracia Karnowscy zamierzają kupić Radio Zet. Dokładnie to spółka „Fratria”, do której należą media prowadzone przez braci, nosi się z takim zamiarem. Przy tego rodzaju transakcjach zawsze pojawiają się „wrzutki”, jest to normalna, chociaż brudna gra biznesowa. Trudno zatem powiedzieć, gdzie w tej chwili znajdują się fakty, a co jest kontrolowanym przekazem dnia. W każdym razie w chaosie i grze medialnej kilka rzeczy jest pewnych.

W „liberalnych mediach” natychmiast pojawiła się temperatura wrzenia i pakiet zarzutów, jakże typowy dla „liberałów”. Prywatyzować i przejmować media można, ale tylko w jednym „liberalnym” kierunku, to znaczy oddawać za grosze Niemcom albo zaprzyjaźnionym biznesmenom, najlepiej z listy tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa. Gdy „niewidzialna ręka rynku” działa w odwrotną stronę, no to trzeba tę rękę odrąbać. Oczywiście mentalni, ale i genetyczni spadkobiercy PRL-u nie mogą sobie pozwolić na takie argumenty, jakich używali ich ludowi przywódcy, dlatego linia frontu przebiega nieco inaczej.

Słońce zmienia orbitę

Adam Hofman powiedział niedawno w TVP Info, że nie da się jednym przekazem dotrzeć do wszystkich, że PiS potrzebna jest jeszcze jedna prywatna „telewizja publiczna Ligot”. Czy Polsat właśnie się nią staje?

        Bogdan Rymanowski w rozmo­wie z tvpolsat.info, opowiada­jąc o swoim transferze z TVN do Polsatu, żartował, że teraz, kiedy jedzie do pracy, większość jego drogi z domu w podwarszawskim Józefowie jest taka sama, „ale w pew­nym miejscu trzeba skręcić w lewo albo w prawo. Teraz skręcam w innym kie­runku i mam nadzieję, że nie pomylę się, kiedy będę tu przyjeżdżał codziennie”.
Z mapy wynika, że Rymanowski skrę­ca teraz w prawo, tak jak cała nasza sta­cja skręca od kilku miesięcy w stronę PiS – mówi dziennikarz Polsatu. W marcu tego roku z zarządzaniem programami infor­macyjnymi i publicystyką pożegnał się Henryk Sobierajski, jeden z najbliższych współpracowników Zygmunta Solorza, jego doradca od 1997 r. Na jego miejsce Mirosław Błaszczyk, prezes zarządu Pol­satu, wskazał Dorotę Gawryluk.

Co się dzieje we Francji? Nikt nic nie wie, a całość przypomina majdan!

Do klasycznego konfliktu i walki o podium pomiędzy kurą i jajkiem dochodzą nowe dylematy, a wśród nich pojedynek mediów klasycznych z Internetem. Dziś ten konflikt w moich oczach rozstrzygnął się sam, ewentualnie jestem głupszy niż mi się wydawało. Przeczesałem media tradycyjne i wiele zakamarków Internetu, no i nie znalazłem nic sensownego, co wyjaśniałoby podłoże zamieszek oraz powstanie nowego ruchu „żółtych kamizelek”. Media tradycyjne i Internet zajmują się „przymiotnikowaniem”, czyli wyrażeniami oburzenia, zaniepokojenie i tego wszystkiego, co nic nie kosztuje, ale zawsze możne sobie ulżyć.

O reportażach wcieleniowych

Felieton „mówiony” Gabriela Maciejewskiego (publikującego w sieci pod pseudonimem „Coryllus”) o sprawach bieżących i ważnych, tym razem zainspirowany wypowiedzią prof. Wiesława Godzica na temat prowokacji TVN :
http://serwisy.gazetaprawna.pl/...


To byłby euro-Armageddon…

Lektury kształcą. Także zagranicznych gazet. Na przykład niemiecka „Tagesspiegel”, ale też „Berliner Kurier” opisały to, co dzieje się w stolicy Republiki Federalnej w biały dzień i ciemną noc. „Gang w Gesundbrunnen” walczy o wpływy. Co kryje się pod tą nazwą?

Przestępcy z dawnej Jugosławii, a konkretnie z Bośni i Hercegowiny. W tle muzułmańscy „uchodźcy” z Albanii walczą z „uchodźcami” – chrześcijanami z Macedonii. Wojna cywilizacji? Wojna religii? Życie jest bardziej skomplikowane. Oto przeciwko wyznawcom islamu działających pod szyldem słynnej mafii albańskiej Macedończycy sprzymierzyli się z innymi wyznawcami Allacha − tyle, że z Czeczenii! Jedni wyrzynają drugich. Skądinąd korzystają z arsenału wojennego, którego na terenie dawnej Jugosławii jest pod dostatkiem i zdaje się niezbyt trudno przeszmuglować go na teren Niemiec. Idzie na ostro.

Prasa – ofiara politycznej wojny

Gazety po obu stronach barykady wpędziły się w ślepą uliczkę na własne życzenie – tak to jest, gdy zacietrzewienie odbiera rozum.

Od dłuższego czasu mamy pogłębiający się kryzys na rynku prasy. Wymienia się różne przyczyny: problemy „Ruchu”, drożejący papier, internet (jak lapidarnie ujął mój znajomy: „teraz gazety czytają tylko dziadki”). Ale to wytłumaczenie nie oddaje całości problemu – na Zachodzie, mimo internetowej konkurencji, kryzys tradycyjnych gazet nie przybrał aż tak dramatycznych rozmiarów. Wynika z tego, że na krajowym podwórku mamy do czynienia z jakąś lokalną specyfiką, nie występującą nigdzie indziej. I chyba wiem, jakie zjawisko jest odpowiedzialne za „pomór” polskiej prasy. Otóż jestem skłonny postawić tezę, że gazety padają ofiarą targającej Polską plemiennej wojny domowej. Żeby było ciekawiej, większość z nich sama kręci pętlę na własną szyję, czynnie angażując się po obu stronach politycznego sporu.

Jak działają media – analiza na podstawie „literackiej ku..y” Jerzego Owsiaka

Bardzo proszę się nie zrażać, to nie będzie emocjonalny i wylewny felieton, to będzie chłodna analiza funkcjonowania mediów i manipulacji świętych krów chronionych przez media. Pokażę krok po kroku, jak z pełną świadomością i perfidią kreuje się tak zwane „fake newsy”, czyli zwyczajne kłamstwa. Od kilku dni na wszystkich portalach internetowych i w pozostałych mediach można się zetknąć z „informacją”, że Jerzy Owsiak kolejny raz trafi na salę sądową za używanie wulgaryzmów i tylko to się zgadza, cała reszta jest serią łgarstw wyprodukowanych przez samego Owsiaka i powielanych przez media. Poniżej numeruję i demaskuję te najważniejsze "fake newsy".

Awangarda absurdu

Wystąpienia agenta o wdzięcznej ksywce Bolek, nudzą już chyba nawet najzagorzalszych zwolenników starego komunistycznego porządku i wiernych hasłu: „żeby wszystko było, tak jak było”. Te miliony, które nie stawiły się pod siedzibą sądu świadczą o tym dobitnie. Ile można wysłuchiwać „autorytetu moralnego III RP” o tym, że ma broń, której użyje, albo nie użyje, pokaże albo nie pokaże, a na pewno nie odda policji. Wszyscy już znamy na pamięć brednie o tym, jak to TW Bolek nie podpisał listy, którą może jednak podpisał, za co brał pieniądze, ale nie donosił, no może donosił, ale nieszkodliwie.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2