Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory. Pokaż wszystkie posty

Widziałam wybory w Gdańsku

Pod koniec stycznia odebrałam telefon z zaproszeniom do Gdańska. Chwilę po tym dołączyłam do ekipy wspierającej Komitet Wyborczy Wyborców Grzegorza Brauna. Jako dziennikarka miałam okazję przyglądać się z bliska „świętu demokracji”. Doświadczenie bezcenne. Poznałam „od środka” tajniki systemu, który woła o pomstę do nieba.

Widziałam prowokację z podrzuceniem sfałszowanych podpisów, matactwa wyborcze, łamanie prawa, a nawet antyterrorystów szukających bomby w siedzibie sztabu kandydata, który przybył z zewnątrz z zapowiedzią zlikwidowania „układu gdańskiego”. Mało? Spokojnie, było tego więcej!
To z czym mamy w Polsce do czynienia nie ma nic wspólnego z demokracją o jakiej uczyliśmy się w szkole przerabiając historię starożytnej Grecji. Ostatnie wybory w Gdańsku odzierają z resztek złudzeń.

Jak głosy wyborców środka w USA mają zostać usunięte

We wszystkich siedmiu ostatnich wyborach prezydenckich (za wyjątkiem jednego) Republikanie przegrali w głosowaniu powszechnym. George W. Bush i Donald Trump wygrali tylko dzięki zdobyciu niewielkiej większości w Kolegium Wyborców.

Stąd bierze się wielka strategia lewicy: poszerzyć i zmienić elektorat Stanów Zjednoczonych tak, aby wygrać daleko poza zasięgiem pro-narodowych Republikanów, tak jak to stało się z Republikanami w Kalifornii: doprowadzić Partię Republikańską (GOP) do tego, aby już na zawsze stała się partią mniejszości.

Kto chce, by wybory wygrali fałszerze?

Grzegorza Brauna uważam za popularyzatora rosyjskiego intoxu, ale zamykanie oczu i zasłanianie uszu na wieści o masowych fałszerstwach wyborczych w Gdańsku dlatego, że uderzyły w przeciwnika, jest moim zdaniem działaniem samobójczym.

Udawanie głupich i tolerowanie masowych fałszerstw, niezdolność do przygotowania normalnej ordynacji wyborczej ze strachu przed narażeniem się fałszerzom, którzy podniosą krzyk – a przecież prof. Paruch uznał, że tylko spokój może dać zwycięstwo – jedynie zachęci do skręcenia wyborów europejskich i parlamentarnych. Sondaże pokażą wyniki odpowiednio dopasowane do tych, które zostaną później ogłoszone.

12% dla Grzegorza Brauna – spektakularna porażka „narodowców” i piewców ostrego kursu

Po przeczytaniu tytułu z całą pewnością „narodowcy” parskają śmiechem, rzucają wyrazami i przygotowują jakże celne riposty, typu: „idź się lecz pisowski propagandysto”. Wszyscy „prawi”, łącznie z samym Braunem, ogłosili wielki sukces i krzyczą, że nie ma co zawracać Wisły kijem.

Tymczasem właśnie to są przekazy propagandowe i podniety przegranych, bo fakty wyglądają zupełnie inaczej i fatalnie. Na początek proponuję mały eksperyment. Oto kandydat PiS uzyskuje w Gdańsku 12% i to przy praktycznie jednym jedynym kontrkandydacie z POKO, w dodatku mało znanym.
Czy już widać śmieszność „sukcesu” Brauna?

Alfabet „układu gdańskiego”. Król giełdy i rozdwojenie jaźni

Kilka dni temu, 24 lutego zadebiutowała darmowa gazeta „Układ gdański – do likwidacji”. Jest to publikacja sponsorowana przez KWW Grzegorza Brauna, kandydata w wyborach na prezydenta miasta Gdańska, który już ogromnie przeraził miejscową mafię, jaką pozostawił po sobie „w spadku” zamordowany niedawno poprzedni prezydent tego miasta, niejaki Adamowicz – który już wkrótce mógł być znany jako „Paweł A.”, od czego „uratowała go” jednak gwałtowna śmierć od noża „psychicznie niezrównoważonego osobnika”, która tym samym bardzo poręcznie zakończyła prowadzone przeciwko niemu postępowania i śledztwa o korupcję, malwersacje i współpracę z grupami zorganizowanej przestępczości. „Wspaniały” prezydent Adamowicz (według opinii kolesiów z PO) był oficjalnie człowiekiem bardzo nierozgarniętym: nie potrafił nawet policzyć ile posiada mieszkań lub ile ma kont w bankach. Tak wybitny brak znajomości arytmetyki i skandaliczna nieumiejętność liczenia nawet do dziesięciu nie przeszkodziła mu jednak w obejmowaniu przez aż dwie dekady (!) stanowiska prezydenta jednego z największych miast w Polsce. Z wielkim poparciem Platformy Obywatelskiej.

Z oczu im opadły łuski

Pomimo hucznie otrąbionego zwycięstwa w wyborach samorządowych dla większości z nas jest jasne, że w wielkich miastach obóz dobrej zmiany poniósł w tych wyborach sromotną klęskę. Pytanie tylko dlaczego? Przypomnijmy sobie słynne pierwsze wybory w wolnej a właściwie rzekomo wolnej Polsce. Osobiście nie brałam w nich udziału gdyż „okrągły stół” uważałam i nadal uważam za niedopuszczalne sprzeniewierzenie się społeczeństwu, za operację której jedynym celem było bezpieczne przeprowadzenie stalinowskiej grupy interesu przez morze przemian. Interesy i prestiż społeczny tej grupy miały być nienaruszone, a zmieniona miała być tylko tabliczka znamionowa.

Komisja wyborcza czyli pierdel, serdel i burdel

Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony tym tytułem, który jest przecież cytatem z Józefa Piłsudskiego. Pozwolę sobie przedstawić fragmenty raportu męża zaufania jednej z warszawskich komisji.
„O godz. 21:00 zamknięto budynek szkoły w którym pracowały dwie komisje wyborcze. Lokale wyborcze umieszczone były w klasach.

Ok. godz. 21:00 część komisji dziennej uwijała się w sąsiedniej klasie nie będącej lokalem wyborczym lecz pokojem zapasowym.

Ach te wybory

Ja przepraszam, że jeszcze o tych wyborach – ale tak mi się już umysł nastawił. Za tydzień znormalnieję...

Jest dla mnie szokiem, że ludzie wolą zagłosować na kogoś, kto być może ukradnie dla nich jakiś kawałek tortu – niż na tych, którzy obiecują pokazać mechanizm kradzieży – ale to efekt systematycznego szkolenia. Przedszkolem jest tzw. budżet obywatelski.

To szkolenie polega na tym, że ludziom pozwala się wydać 1% budżetu tak, jak chcą – tzn.: jak chce Większość. Sama idea zresztą obnaża kretynizm d***kracji – bo oznacza, że 99% wydaje się inaczej, niż by chciała ta głupia Większość (i słusznie!!).

Czy Pan miłuje Prawo i Sprawiedliwość?

O ile pogłoski o śmierci PSL okazały się przesadzone, o tyle równie przesadne były zapowiedzi zmartwychwstania postkomuny pod przewodem Włodzimierza Czarzastego.

I. Proroczy psalm


Nie odmówię sobie nawiązania na wstępie do próby rozpętania medialnego shitstormu wokół Psalmu 33 ze słowami „Pan miłuje prawo i sprawiedliwość”, śpiewanego podczas Mszy Św. w wyborczą niedzielę 21 października. Kolejne redakcje biły rekordy głupoty, dopatrując się złamania ciszy wyborczej i partyjnej agitacji. Trzeba było dopiero wyjaśnień przedstawicieli Episkopatu i przewodniczącego PKW, którzy musieli tłumaczyć tym cymbałom (ze szczególnym uwzględnieniem „Superstacji”), że dobór czytań z Pisma św. nie zależy od widzimisię jakiegoś księdza czy biskupa, tylko jest „na sztywno” przypisany do kolejnych dni w roku.

Wybory. Piękna kompromitacja demokracji

Wybory samorządowe, jak mało które wydarzenie z polskiej polityki ostatnich lat, ukazały w całej okazałości czym jest demokracja. Oto bowiem – zgodnie z narracją partii i komitetów – wygrali wszyscy. Sukces zanotowali nawet kandydaci o luźnym stosunku do przestrzegania prawa lub reguł dobrego smaku. Triumf odniosła również praktyka schlebiania gustom wyborców – byliśmy świadkami licytowania się kandydata „prawicy” z kandydatem centrum na postulaty lewicy. A wszystko w zgodzie z założeniami rzekomo najlepszego ustroju.

Oglądamy właśnie przewlekłe skutki tresury Polaków; wybory- grypa!

Motto:
„Rządzenie ludźmi jest najbardziej dochodowym interesem”
„Przyszłość jednostki zależy od jej zdolności do analizowania informacji i dezinformacji z wielką przenikliwością oraz na możliwości wykorzystania jej wyobraźni i twórczej mocy w pełni. Te dwie możliwości odłożone są na bok lub zniszczone we współczesnej oświacie, a są one w życiu najważniejsze. Nie istnieje jakaś wymyślona rzeczywistość na zewnątrz, do której jednostka musi się dostosować. Jeżeli to popełni, to ginie jako podmiot”
Właśnie minęły wybory, a przynajmniej ich pierwsza tura. Okazuje się, że aż 180 000 ludzi w Polsce, widzi swój dalszy los i kariery w życiu, na koszt społeczeństwa.

Wszyscy są zadowoleni

Przed wyborami samorządowymi zawsze można napisać, tyleż mądrze, co zachowawczo, że jaki nie byłby wynik, wszyscy będą zadowoleni i ogłoszą swoje zwycięstwo. Nie rzucę w nikogo kamieniem, sam chętnie korzystałem z tej kliszy, jest bowiem tyleż poręczna, co powtarzalna.

Faktycznie, tuż po ogłoszeniu wyników chyba wszyscy mogli poczuć się zwycięzcami, jedynie w sztabie Patryka Jakiego nie było zbyt wesoło. I ten nastrój na chwilę zakłócił odbiór sytuacji części wyborców Zjednoczonej Prawicy. Wyniki, które później spływały z głosowań do sejmików (a także, choć jeszcze później i z mniejszym hukiem, z rad powiatów) przywróciły ich jednak do pionu po chwilowych wątpliwościach.

Kuszenie „peezelu”

Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. Był to plebiscyt, czy PiS rządzi dobrze, czy źle, przy czym opozycja usiłowała zrobić z niego głosowanie nad "polexitem", którego jakoby dokonuje obecna władza, a władza nad "500+" i innymi socjalnymi dobrodziejstwami, które PO jakoby chce "zwykłym Polakom" zabrać, żeby znowu było tak jak było i żeby zdegenerowane elity mogły robić "wałki" na VAT, kamienicach i wszystkim w ogóle.

Wynik plebiscytu nie jest jednoznaczny, choć największe powody do zadowolenia ma bez wątpienia PiS.

Ślązacy wybrali Polskę. Oczywiście!

Niedzielne wybory samorządowe przypieczętowały los „ślązakowców”, którzy po okresie współrządzenia województwem, tym razem nawet nie weszli do Sejmiku, nie przekroczywszy 5-procentowego progu wyborczego.
Ruch „ślązakowski”, który w wyborach w roku 2010 uzyskał poparcie 8,49% wyborców (122 tys. głosów), nie tylko wprowadził do Sejmiku Śląskiego trzech swoich przedstawicieli, ale wszedł w skład koalicji rządzącej województwem – Jerzy Gorzelik, przywódca „Ruchu Autonomii Śląska”, został członkiem Zarządu Województwa.

Jedzie pociąg, kadry wiezie…

Jedzie pociąg z daleka… PKW liczy głosy…

Jedzie pociąg z daleka… PKW poda wyniki wyborów może już (sic!) jutro, ale może i w czwartek… Niechby chociaż w czwartek…

Mamy więc czas, możemy przejechać się tym pociągiem i zobaczyć trochę świata. Ups! Nic z tego, nawet do niego nie wsiądziemy, bo ten pociąg PiS wiezie. I pancerny ten pociąg jest.

Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka, a już na pewno nie na nas, zwykłych obywateli. Bo tam w środku kadry jadą. One, te kadry potrzebują do pracy spokoju, żeby nam żyło się lepiej. Dla nas to robią.

Rozbić lokalne sitwy

I. Rozbić lokalne sitwy


Nie da się ukryć, że z perspektywy obozu rządzącego wybory samorządowe są najtrudniejsze, z kolei dla opozycji – najłatwiejsze. Mamy tu prosty mechanizm – PiS, aby ugruntować swą polityczną dominację niejako skazany jest na grę o pełną stawkę, szczególnie w przypadku sejmików wojewódzkich, nie zaniedbując jednocześnie prestiżowych wielkich miast i Polski gminno-powiatowej. Każda z tych batalii najeżona jest trudnościami. W przypadku najniższych szczebli samorządowej drabiny partia zmuszona jest do ogromnego wysiłku kadrowo-organizacyjnego: wystawienia w tysiącach gmin i setkach powiatów silnych, sensownych drużyn, złożonych z osób rozpoznawalnych i pozytywnie odbieranych w terenie. Tu raczej nie sprawdzają się „spadochroniarze”, ratujący często sytuację w wyborach parlamentarnych, w których listę może ciągnąć jakiś popularny, znany z mediów polityk.

Wyniki wyborów są bardzo dobre dla PiS. Wyborcy PiS strzelają focha, bo nie było 45%. Ogarnijcie się!

Jako zadeklarowany radykał i wieczny malkontent, stwierdzam co następuje.
Wyniki wyborów po analizie przeprowadzanej na chłodno trzeba uznać za bardzo dobre.
PiS zwiększyło stan posiadania w liczbie wyborców o 2 miliony i to przy frekwencji, która miała działać na niekorzyść. Schetyna stoi w miejscu, PSL dostał w tyłek i to bardzo mocno, SLD i Ruch Narodowy nie żyją.

Wybory samorządowe 2018 - Państwowa Komisja Wyborcza

Oficjalne wyniki wyborów w skali całego kraju:
PKW podała w czwartek nad ranem (25 X 2018) zbiorcze wyniki wyborów do rad gmin, rad powiatów, sejmików województw. W skali kraju w wyborach do sejmików PiS zdobył 254 mandaty, Koalicja Obywatelska uzyskała 194 mandaty, PSL - 70, Bezpartyjni Samorządowcy - 15, a SLD-Lewica Razem - 11.

21 października MASZ WYBÓR

Samorządy to V Kolumna

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl:
— Czy gra taśmami mediów z niemieckim kapitałem wobec premiera Morawieckiego spowodowała negatywne konsekwencje?

Dr Jerzy Targalski, politolog, historyk, publicysta:
— Nie chodziło o samego premiera, bo premier jest tutaj symbolem PiS-u, więc chodziło o uderzenie w Prawo i Sprawiedliwość przed wyborami. Zresztą nie wiem na ile te zakłamane i sfałszowane sondaże można traktować jako pewną tendencję, ale w tych sondażach notowania PiS-u systematycznie spadają.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2