Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Herbich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Herbich. Pokaż wszystkie posty

„Dziewczyny z Wołynia”

Zanim przejdę do samej recenzji, wybaczcie to małe wtrącenie, ale muszę się podzielić kilkoma słowami refleksji.

Zwlekałam z napisaniem tego tekstu prawie trzy tygodnie. Tłumaczyłam sobie to brakiem czasu czy weny. Jednak tak naprawdę muszę przyznać, że po prostu bałam się za to zabrać. Z jednej strony dlatego, że bardzo chcę napisać Wam, jak ważna jest to pozycja, którą wręcz należy znać i nie chciałabym swoimi słowami sprawić, że nie będziecie chcieli jej przeczytać. Z drugiej strony musiałam chyba odczekać, żeby emocje, jakie towarzyszyły mi podczas lektury nieco opadły. Tak, ta książka sprawia, że przez kolejne dni, siedząc w swoim ogrodzie na słońcu, zastanawiasz, jak to możliwe, że całkiem niedawno, całkiem niedaleko wydarzyło się coś tak makabrycznego. Przejmujące jest to o tyle, że w książce mimo opowieści już starszych kobiet, widać nadal dziecięcą narrację. Zakończyłam tę lekturę z jednym pytaniem, pozwólcie, że będzie ono nadal otwarte. Co jest gorsze?
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2