Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół. Pokaż wszystkie posty

Wstyd – to być żydem i antypolskim ścierwem!

Polskojęzyczny żyd i przede wszystkim jedno z najbardziej aktywnych ścierw antypolskiej propagandy – niejaki Jasio Hartman – podzielił się ostatnio ze światem swymi wypocinami w formie żenującego wpisu na blogu, zatytułowanego „Wstyd być katolikiem!”. Ponieważ nie czytamy antypolskich ścierw i z zasady bojkotujemy wszelkie wyroby izraelskiej produkcji (a za takie trzeba uznać Jasia H. i miliony jemu podobnych polakożerczych Żydów), dlatego jak zwykle czekaliśmy na polemikę Człowieka Poważnego odnoszącego się do (zapewne – jak zwykle) obelg i plwocin Jasia H. na Polskę, Polaków, Kościół, itd. Dlatego też w poniższej polemice musimy polegać na Autorach, którzy poświęcili się dla nas wszystkich i przeczytali wypociny Jasia…


Niniejszy tekst jest polemiką z artykułem Jana Hartmana „Wstyd być katolikiem!”, który kilka dni temu opublikowany został na jego blogu. Przez jakiś czas zastanawiałam się, czy polemika ta w ogóle ma sens.

Pedofile w kościele: raport o diecezjach stanu Illinois. Wśród sprawców polscy duchowni

395 nazwisk księży oraz osób świeckich pracujących w diecezjach stanu Illinois znalazło się w tzw. Raporcie Andersona, dotyczącym pedofilii w Kościele katolickim w Illinois. Liczba nazwisk jest ponad dwukrotnie dłuższa niż opublikowana przez władze kościelne. Raport ujawnia skalę pedofilii w diecezjach w Illinois oraz proceder przenoszenia duchownych podejrzanych o czyny pedofilskie do innych parafii. Wśród sprawców są polscy duchowni oraz księża polskiego pochodzenia.

185-stronicowy Raport Andersona został opublikowany 20 marca. Jego autorzy, prawnicy z kancelarii adwokackiej Jeff Anderson & Associates w Minnesocie, reprezentującej ofiary seksualnego molestowania przez księży, upublicznili nazwiska 395 księży, zakonnic i osób świeckich pracujących w diecezjach w stanie Illinois – w Archidiecezji Chicagowskiej oraz diecezjach Belleville, Joliet, Peoria, Rockford i Springfield. Prawie wszyscy ujęci w raporcie sprawcy zostali usunięci ze stanu kapłańskiego lub zrezygnowali z kapłaństwa. Inni przeszli na emerytury, wielu zmarło.

Bezprecedensowy atak na kościół! Żeby w nas to zniszczyć, trzeba by wypruć nam z komórek DNA. Nie zdołacie tego zrobić, towarzysze

Dla Polaka wiara, przywiązanie do tradycji, cześć dla własnej historii jest jak oddychanie. My to mamy zapisane w DNA. Żeby w nas to zniszczyć, trzeba by wypruć nam z komórek DNA. Nie zdołacie tego zrobić, towarzysze.

Postawmy sprawę jasno – miejsce każdego pedofila jest na suchej gałęzi. Względnie w więzieniu z tatuażem „pedofil” na czole, żeby koledzy pod celą wiedzieli, z kim mają do czynienia. Tu nie powinno być żadnych wyjątków. Nieważne, czy pedofil jest księdzem, lekarzem, nauczycielem, politykiem z Brukseli, gejowskim aktywistą, światowej sławy reżyserem, mężczyzną, kobietą czy nie potrafi sam powiedzieć kim – dla gwałcicieli dzieci nie ma przebaczenia. Nie, i koniec! Pedofilów należy szukać i łapać wszędzie tam, gdzie się pojawiają.

Lewackie odwrócenie pojęć

„Dzień Judaizmu i Dzień Islamu” w Kościele Katolickim

Pomimo, że islam i judaizm nadal NAWET NIE MYŚLĄ OBCHODZIĆ JAKIKOLWIEK DZIEŃ CHRZEŚCIJAŃSTWA, Kościół Katolicki co roku 26-go stycznia poświęca czas i dobrą wolę na „dialog z religiami niechrześcijańskimi”…

„– …zjawisko niespotykane w historii Kościoła” – twierdzi przełożony Bractwa Św. Piusa X

Ksiądz Dawid Pagliarani FSSPX jest przełożonym Bractwa Św. Piusa X. 28 grudnia 2018 roku udzielił wywiadu dla „La Porte Latine”, portalu francuskiego dystryktu Bractwa. W wywiadzie poru­szył m.in. kwestie przyszłości Kościoła i powołań, roli Bractwa i rodzin katolickich w odrodzeniu Kościoła, a także niespotykanej dotąd w historii Kościoła tendencji do kanonizacji wszystkich ostatnich papieży, jacy sprawowali pieczę nad Kościołem od czasu II Soboru.


„La Porte Latine”:
— Minęło pięć miesięcy od wyboru Księdza na stanowisko przełożonego generalnego Bractwa Św. Piusa X na dwunastoletnią kadencję. Te pięć miesięcy z pewnością pozwoliły Księdzu na ogólne zorientowanie się w całości dzieła założonego przez abp. Lefebvre’a, uzupełniając Księdza dotychczasowe, już bogate doświadczenie osobiste. Jakie jest Księdza ogólne wrażenie i czy ma już Ksiądz listę priorytetów na najbliższe lata?

Kluczowa bitwa

„Gazeta Wyborcza” hucznie ogłosiła film „Kler” najgłośniejszym polskim filmem tej jesieni, a reżyser Wojciech Smarzowski w specjalnym wywiadzie dla gazety Michnika powiedział, że: Kościół pierze mózgi dzieciom i wychowuje ich w przesądach. Jako zdeklarowany i jak się okazuje wojujący ateista dodał również, że: Jeśli chodzi o Polskę, to lepszym rozwiązaniem będzie wypowiedzenie konkordatu i wyprowadzenie Kościoła ze szkół.

Łowcy księży znów w akcji

„Łowcy księży” w naszych czasach są wciąż aktywni. Wprawdzie zorganizowana przemoc, bezpośrednia agresja fizyczna chwilowo nie grozi w takim stopniu jak dawniej – ale agresja werbalna, napaści propagandowe, nagonki prasowe są przecież na porządku dziennym.

Rewolucja zawsze bierze na cel to, co najświętsze: wiarę, rodzinę i własność. Mijają wieki, zmieniają się szczytne hasła i barwy sztandarów – z czerwonych na tęczowe – ale nie zmienia się ta lista priorytetowych celów każdej rewolucji. Czy to protestanci Lutra pod hasłem walki „o czystą Ewangelię”, czy to jakobini Robespierre’a pod hasłem „wolności, równości i braterstwa”, czy bolszewicy Lenina pod hasłem „wyzwolenia proletariatu” – rewolucjoniści zawsze wyciągali ręce po cudze, atakowali nierozerwalność małżeństwa, napadali i eksterminowali wiernych i kler katolicki. W czasach zaprowadzania rewolucyjnych porządków w Anglii, na przełomie XVI i XVII wieku wykształcił się nawet osobny fach: „łowców księży” / „priest catchers” – specjalistów od ścigania duchownych katolickich,

Pięści księdza Lemańskiego

Przeczytałem wczoraj informację, która latała na pasku WP po lewej stronie dość wysoko. Raz nawet opatrzono ją fotografią zatroskanej twarzy księdza Lemańskiego, ale potem zdjęcie zniknęło. News dotyczył pięści księdza, które same się zacisnęły kiedy czytał on opublikowany w gazowni tekst na temat innego księdza – prałata Henryka Jankowskiego. W tekście tym jakaś pani opowiadała o molestowaniu jakiego dopuścił się na niej ksiądz Jankowski dawno temu. Jak wiemy Henryk Jankowski nie żyje od ośmiu lat. Wiemy też co to znaczy kiedy wyciąga się z grobu nieboszczyka i stawia mu różne niepiękne zarzuty. Jest to oznaka nasilania się propagandy antykościelnej, która – mimo filmu „Kler” puszczanego w kinach – zabuksowała i nie pędzi z takim impetem jak to się zleceniodawcom Smarzowskiego zdawało. Trzeba więc atmosferę podgrzać, a ponieważ nie ma, jak raz, w pobliżu żadnego żywego pedofila w sutannie, wyciągamy zmarłego i stawiamy mu zarzuty. Wiadomo, że się nie obroni.

„Awans” ks. Daniela Wachowiaka

W różnych instytucjach, partiach politycznych, a nawet w mediach mamy często do czynienia z sytuacjami, w których osoby zasłużone lub choćby tylko popularne, które z różnych powodów stały się nagle niewygodne trzeba usunąć w cień. Przerzucane są one wtedy na niższe i mniej eksponowane stanowiska. Takie osoby trzymane są często na tych niższych szczeblach drabiny z zachowaniem wcześniejszych wysokich zarobków. Nie zwalnia się ich tylko dlatego, żeby nie wywoływać skandalu uderzającego w wizerunek danej instytucji, partii politycznej, rządu bądź medium. Jednak szczytem cynizmu, perfidii i obłudy jest pozbywanie się takich osób przy jednoczesnym przedstawianiu decyzji, jako wielkiego awansu i nominacji na wyższe stanowisko.

Ks. Daniel Wachowiak, wikariusz parafii pw. Św. Aniołów Stróżów w Poznaniu przed zapowiadaną Paradą Równości, kiedy w jego mieście aż 180 tramwajów jeździło przystrojonych flagami LGBT napisał na Twitterze:

Co oni robią ze świętością?

Do napisania niniejszego artykułu skłoniła mnie niedawna kanonizacja papieża Pawła VI. Tytuł nawiązuje do jednego z rozdziałów książki abp. Marcela Lefebvre „List do zagubionych katolików”: Co oni robią z Mszą?

Kryzys Kościoła jest niezaprzeczalnym faktem: zniszczenie Mszy Świętej, źle pojmowany ekumenizm, liberalizacja nauki o małżeństwie i wiele innych. Do dość długiej listy należałoby włączyć również wątpliwie kanonizacje. Zagadnienie to budzi niemałe kontrowersje. Kanonizacja co do zasady angażuje w końcu papieską nieomylność, katolik (zwłaszcza ten pozbawiony dogłębnej znajomości teologii) nie powinien podawać w wątpliwość świętości osób oficjalnie wyniesionych przez Kościół do chwały ołtarzy. Z drugiej strony jednak katolik pod karą grzechu ciężkiego powinien zachowywać posłuszeństwo wobec papieża czy lokalnego biskupa. Nie ulega wątpliwości, iż zasada ta w czasach kryzysu musi być właściwie rozumiana.

„Kler”, czyli antykościelny „Żyd Süss”

Film „Kler” to urbanowe „NIE” w wersji kinowej, skonstruowany według tych samych, goebbelsowskich wzorców.

I. Smarzowszczyzna


Na początek uwaga – to nie będzie recenzja filmu „Kler”, tylko raczej przegląd wątków okołofilmowych, bowiem te w moim odczuciu są od samego „dzieła” znacznie ciekawsze. Mianowicie, filmem „Kler” reżyser „Wojtek” (co to za infantylna mania z tym zdrabnianiem imion?) Smarzowski wrócił do swojego naturalnego, artystyczno-środowiskowego habitatu. Co zadecydowało, że reżyser tym razem postanowił wziąć na warsztat akurat Kościół Katolicki i duchowieństwo?

Kelnerzy i zające – „Lawendowa mafia” w Kościele

Kelnerzy i zające


Już tyle lat żyjemy w domu wariatów, albo jeszcze lepiej, w domu kelnerów, że stajemy w osłupieniu, kiedy ktoś wypowiada słowa niezwykle proste i oczywiste, czyli jak mówił klasyk „oczywiste oczywistości”.

Oto 1 września w kolejną rocznicę barbarzyńskiej napaści Niemiec na Polskę poseł Kukiz’15 Marek Jakubiak stwierdził z rozbrajającą szczerością, że kontestowanie tego święta przez totalną opozycję jest czymś kuriozalnym podobnie jak nawoływanie przez prezydenta i premiera do jedności i pojednania w takim szczególnym dniu. Poseł Jakubiak ma rację. Można by jeszcze zrozumieć takie apele rządzących, gdyby ludność naszego kraju składała się z licznych mniejszości narodowych i etnicznych oraz ludzi wielu wyznań.

Pan Bóg jest PiSowcem

Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim „Wprost” Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem „Kler”, że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli „totalnej opozycji” wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.

Oczywiście, nic w tym dziwnego, że tłumy w kinowych salach wprawiły udręczone pisowską dominacją salony w stan bliski lewitacji. W maniakalno-depresyjnym cyklu, rządzącym ich życiem, po raz kolejny faza „ta polska katolicka ciemna hołota nigdy nie posłucha światłych ludzi trzeba stąd wy... jeżdżać” przechodzi płynnie w fazę „PiS wygrał tylko przypadkiem, oni już są skończeni, wszyscy ich nienawidzą, zaraz za chwilę znowu będzie jak było i to na zawsze”.

Fuck off Żydu z Michigan… Istotne różnice w narracji

O istotnych różnicach w narracji


        Omówimy dziś trzy kwestie, a raczej trzy emanacje. Jechałem sobie wczoraj pociągiem, a tam na tym małym ekranie wyświetlali reklamę korporacyjnego pisma obnażającego korpo absurdy. Nazywa się to „Korpo-racja” i jest dość prymitywnym kalamburem. Zacząłem się zastanawiać dlaczego korporacje obnażają absurdy będące ich nieodłączną częścią i doszedłem do wniosku, że każda hierarchiczna struktura wydatkuje energię przede wszystkim na to, by utrzymać się w pionie, żeby się nie rozlecieć. Natychmiast bowiem tworzą się w niej horrenda nie do zniesienia dla istot spoza struktury, a takich jest zawsze większość, bo nie po to tworzy się hierarchię, żeby do niej zapisywać wszystkich jak leci. Jeśli struktura nie ma na celu rabunku, podboju i strzelania w tył głowy, nie może powiązać swojej misji z jawną cenzurą.

Piętaszek

Wpadła mi w ręce książka pod tytułem: „Tischner. Życie w opowieściach”. Jej autorami są Witold Bereś I Artur Więcek Baron. Wpadła w ręce we właściwym miejscu bo w pięknie odnowionej przez gospodarzy bacówce pod Turbaczem z widokiem na całe Tatry, w której od lat spędzam sporo czasu. Ksiądz Tischner był naszym sąsiadem, kiedyś przyszedł po zapałki. Był wtedy pełnym uroku i temperamentu góralskim gawędziarzem kaznodzieją. Potem widywałam go tylko z daleka gdy przylatywał helikopterem koncelebrować 15 sierpnia mszę na Turbaczu. Bodajże w National Geographic ukazało się kiedyś zdjęcie zrobione 15 sierpnia z samolotu czy z helikoptera ilustrujące polski obrzędowy katolicyzm, który dla zachodnich obserwatorów był zjawiskiem bardziej przyrodniczym niż socjologicznym.

„Partia wewnętrzna” w Kościele?

        Po 11-stronicowym liście, jaki wystosował do papieża Franciszka arcybiskup Karol Maria Vigano w sprawie mafii sodomitów, którzy wydrążyli sobie nisze ekologiczne na szczytach hierarchii Kościoła katolickiego i zakłopotanym milczeniu Adresata, wrogowie Kościoła najwyraźniej doszli do wniosku, że: „Jeśli nie teraz – to kiedy? Jeśli nie my – to kto?” - jak w swoim czasie retorycznie zapytał Michał Gorbaczow. Chodziło mu o „reformy”, ale takie rzeczy mają własną dynamikę, więc może nie na skutek tych „reform”, ale w niewątpliwej z nimi koincydencji, Związek Radziecki się rozpadł – czego do dzisiejszego dnia wielu ludzi nie może przeboleć.

Okazuje się, że z reformami trzeba ostrożnie i nie od rzeczy będzie zwrócić uwagę, że oprócz tego świata istnieje również „tamten” i nie tylko istnieje, ale w dodatku cieszy się znacznie lepszą reputacją od „tego” świata.

(Bez)sens dialogizmu

Ks. prof. Waldemar Chrostowski: „Odbywa się dialog chrześcijan, dokładniej katolików, z wyznawcami judaizmu o wszystkim, tylko nie Jezusie Chrystusie”.

I. Ideologia „dialogizmu”


Pozwolę sobie dziś kontynuować temat z poprzedniego tygodnia, wywołany nad wyraz niefortunną wypowiedzią łódzkiego metropolity, abp. Grzegorza Rysia, który przy okazji obchodów rocznicy likwidacji łódzkiego getta stwierdził, iż zagłada była dziełem ludzi „wychowanych na chrześcijańskich nabożeństwach”, dodając w innym miejscu, że paradoksalnie, dialog chrześcijańsko-żydowski mógłby nie zaistnieć bez tragedii holokaustu. I właśnie tej swoistej ideologii „dialogizmu” warto przyjrzeć się bliżej, a przede wszystkim zadać fundamentalne pytanie: jaki jest sens i cel owego dialogowania.

Dialogizm i przepraszactwo

Jaki jest sens „dialogu” opartego na fałszu, manipulacji i przemilczeniach? Czy w polskim Kościele ktokolwiek zadaje sobie jeszcze takie pytanie?

I. Ludobójcy spod znaku „new age”


Metropolita łódzki, abp. Grzegorz Ryś, wziął udział w obchodach 74. rocznicy likwidacji łódzkiego getta. Samo uczestnictwo, rzecz jasna, jest gestem zrozumiałym – wszak pochylanie się nad ofiarami prześladowań i cierpiącymi, niezależnie od ich przynależności etnicznej czy wyznania, winno być naturalnym odruchem chrześcijanina.
Problem w tym, że kojarzony z liberalnym nurtem w Kościele hierarcha wykorzystał tę okazję, by uderzyć się w piersi - i to nie tyle własne, ile wszystkich chrześcijańskich kościołów, wywołując do tablicy, co jasno wynika z kontekstu wypowiedzi, również katolików.
Oto cytat:

Zdrajcy Kościoła

Jak się szacuje w ciągu roku kapłaństwo porzuca około 1000 księży. Liczba ta dotyczy całego Kościoła. Większość tych odejść odbywa się w ciszy i nie ma się czemu dziwić, bo sprawa jest bolesna, wstydliwa i kłopotliwa zarówno dla Kościoła jak i dla tych, którzy zawiedli, albo, jak kto woli zdradzili i nie dotrzymali przysięgi danej Bogu. Oczywiście walczące z Kościołem lewactwo i masoneria z tym ich odwiecznym udawanym zatroskaniem o stan Kościoła, porzucenia kapłaństwa przedstawiają jako zjawisko narastające lawinowo, co nie jest prawdą. Po kryzysie związanym z Soborem Watykańskim II na całym świecie odchodziło nawet 4000 księży rocznie. Każde takie odejście to dramat, który trudno wytłumaczyć wiernym. Przecież każdy ksiądz, kiedy wstępował do seminarium doskonale wiedział o obowiązującym celibacie oraz obowiązku bezwzględnego posłuszeństwa i podporządkowania się woli przełożonych, także każde późniejsze tłumaczenia tych, którzy zrzucili sutanny choćby obudowane najbardziej wyszukanymi intelektualnymi argumentami wyglądają tak jakby owi upadli kapłani byli na tyle mało rozgarnięci, że nie wiedzieli, do jakiego pociągu wsiadają na stacji „seminarium”.

Czy już można krytykować papieża?

Generalnie rzecz biorąc, krytyka papieża nie jest pierwszym, co przychodzi katolikowi do głowy. W końcu papież to papież. My mamy słuchać jego, a nie on nas. Historia pokazuje jednak, że niekiedy krytyka wymierzona w Namiestnika Chrystusowego jest konieczna. Papież przekroczył Rubikon. Nie mamy do czynienia z dwuznacznością, ale ze sprzecznością, a niektórzy mówią nawet: herezją. Wygląda na to, że doszliśmy do momentu, w którym krytykowanie (lub nie) decyzji papieża, przesądzi o przywiązaniu (lub jego braku) do wiary świętej.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2