Oczywiste jest, że w krajach w których najpopularniejszym imieniem nadawanym nowo narodzonym chłopcom są Mahomet (Mohammad, Muhammad, Muhamed, itd.) lub Ahmed (Ahmad, Hamed, itd.) i ich miejscowe odmiany, liczba dzieci nachodźców osiedlonych w tych krajach musi przewyższać liczbę dzieci urodzonych przez ludność miejscową. Z tego zaś wynika łatwy do przewidzenia fakt: w krajach tych, za około ćwierć wieku, te właśnie rzesze dzieci dzisiejszych nachodźców staną się dorosłymi.
A ponieważ nachodźcy i ich potomkowie w żadnym ze „wzbogaconych kulturowo” krajów europejskich absolutnie nie integrują się z miejscową ludnością i za wszelką cenę starają się zachować swe „bogate” dziedzictwo kulturowo–wyznaniowe, wynika z tego kolejny łatwy do przewidzenia, prosty wniosek: w chwili, gdy staną się dorosłymi obywatelami stanowiącymi większość wyborców, w tychże nieszczęśliwie „kulturowo wzbogaconych” obecnie krajach zaczną się błyskawicznie postępujące zmiany, które w ciągu kolejnej dekady doprowadzą do zmian w strukturach tych państw.