„Byli inni przede mną, przyjdą inni po mnie, bo życie wiekuiste, a śmierć płonna” - pisał Konstanty Ildefons Gałczyński. Tedy u progu Nowego Roku warto zastanowić się nad przemijaniem, zwłaszcza, że zacytowany fragment wiersza wydaje się nadmiernie optymistyczny. Autor daje w nim wyraz pewności, że „przyjdą inni po mnie” - a to właśnie wcale nie jest takie pewne. Podczas szczytu klimatycznego w Katowicach okazało się, że ludzie są gatunkiem zagrożonym, a pan red. Szymon Hołownia, co to z niejednego komina wygartywał, ogłosił nawet, że ostateczna katastrofa nastąpi już za 20 lat. W tej sytuacji oczekiwanie, że „przyjdą inni po mnie”, bo „życie wiekuiste”, nie wydaje się już takie uzasadnione.
Oczywiście świat, a zwłaszcza – Umiłowani Przywódcy – nie zamierzają biernie na tę katastrofę i zagładę gatunku ludzkiego oczekiwać. Przeciwnie – złośliwi powiadają nawet, że ulegli pokusie aktywizmu, który ojciec Innocenty Maria Bocheński zaliczył do „zabobonów”, w swojej książce „100 zabobonów”.
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekoidiotyzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekoidiotyzm. Pokaż wszystkie posty
Znaki katowickie i szeligowskie
Nie ma przypadków, są tylko znaki – mawiał ś.p. ksiądz Bronisław Bozowski z kościoła Panien Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Zatem nieprzypadkowo zbiegły się u nas dwa, a może nawet i trzy wydarzenia, oczywiście różnej rangi, niemniej jednak. Mam na myśli szczyt klimatyczny w Katowicach, który długo nie mógł dojść do konkluzji, ale w końcu, przyciśnięty czyimś mocnym kolanem, tuż przed północą, kiedy miał się zakończyć, odniósł, jak to się mówi, sukces, ogłaszając ofensywę przeciwko klimatowi.
Ludzkość stanęła na nieubłaganym stanowisku, że nie dopuści do wzrostu temperatury na świecie większego, niż 1,5 stopnia Celsjusza. To oczywiście bardzo ładnie, zwłaszcza, że pan red. Szymon Hołownia, w przerwach między adwentowymi rekolekcjami, jakie głosi w co bardziej postępowych parafiach Kościoła Otwartego, spenetrował prawdę, że w przeciwnym razie już za 20 lat grozi nam ostateczna katastrofa.
Ludzkość stanęła na nieubłaganym stanowisku, że nie dopuści do wzrostu temperatury na świecie większego, niż 1,5 stopnia Celsjusza. To oczywiście bardzo ładnie, zwłaszcza, że pan red. Szymon Hołownia, w przerwach między adwentowymi rekolekcjami, jakie głosi w co bardziej postępowych parafiach Kościoła Otwartego, spenetrował prawdę, że w przeciwnym razie już za 20 lat grozi nam ostateczna katastrofa.
COP 24 czyli szczytowanie dzięki masturbacji
Znajomy profesor fizyki został ukarany przez Straż Miejską mandatem za palenie w piecu drewnem. Rzecz w tym, że znajomy jest specjalistą od energetyki i autorem wielu książek na ten temat, piec ma specjalną konstrukcję, a drewno pozyskiwane jest legalnie z okolicznych lasów. Są to zwalone świerki zaatakowane przez szkodniki, które trzeba usuwać z lasu dla dobra tego lasu. Pozostawienie ich grozi eksplozją populacji kornika i śmiercią lasu. Straż nie bardzo przekonana do swojej misji dała profesorowi niewielki mandat ale zagroziła eskalacją kar. Tak czy owak znajomy będzie musiał przejść na ogrzewanie gazowe czyli będzie zanieczyszczał środowisko spalinami z niezwykle zasiarczonego gazu rosyjskiego.
Pochwała niekonsekwencji
Motto:
„Tak, niewątpliwie , one są niewinne:
Pająki, modliszki, rekiny, pytony
To tyko my mówimy: okrucieństwo”
Czesław Miłosz
Kiedy moja wnuczka miała pięć lat spędzaliśmy wakacje na łódce na Jezioraku. Między innymi w rezerwacie Widłągi skąd nikt nas nie wyganiał, bo nie śmieciliśmy, a nawet sprzątaliśmy po innych żeglarzach. Wieczorem przypłynęło do nas stadko osieroconych przez matkę kaczuszek. Dokarmialiśmy je chlebem więc maluchy zostały na noc w trzcinach. Rano pojawił się orzeł bielik, który miał gniazdo gdzieś w okolicy, żeby zapolować na kaczuszki. Bohatersko je obroniliśmy wrzaskami i machaniem rękami. Orzeł odleciał. Przy śniadaniu wnuczka powiedziała ze smutkiem: „a teraz jego dzieci będą głodne”.
„Tak, niewątpliwie , one są niewinne:
Pająki, modliszki, rekiny, pytony
To tyko my mówimy: okrucieństwo”
Czesław Miłosz
Kiedy moja wnuczka miała pięć lat spędzaliśmy wakacje na łódce na Jezioraku. Między innymi w rezerwacie Widłągi skąd nikt nas nie wyganiał, bo nie śmieciliśmy, a nawet sprzątaliśmy po innych żeglarzach. Wieczorem przypłynęło do nas stadko osieroconych przez matkę kaczuszek. Dokarmialiśmy je chlebem więc maluchy zostały na noc w trzcinach. Rano pojawił się orzeł bielik, który miał gniazdo gdzieś w okolicy, żeby zapolować na kaczuszki. Bohatersko je obroniliśmy wrzaskami i machaniem rękami. Orzeł odleciał. Przy śniadaniu wnuczka powiedziała ze smutkiem: „a teraz jego dzieci będą głodne”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2





